baner_formula_2024

PolitykaRolna.eu

Czy polskie rolnictwo zmierza we właściwym kierunku?

Hand use smartphone with environment Icons over the Network connection on nature background, Technology ecology 
concept.
Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
VK
Email

Przyszłość Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) – mimo że już od wielu lat reformy realizowane są przez polskich rolników – wciąż wzbudza wiele emocji. Realizacja założeń strategii Europejskiego Zielonego Ładu rodzi  wiele kontrowersji nie tylko na scenie politycznej, ale też wśród producentów płodów rolnych, a nawet samych konsumentów. O wytycznych Krajowego Planu Strategicznego niewiele się mówi…
O tym czy polskie rolnictwo zmierza we właściwym kierunku, czy nasze bezpieczeństwo żywnościowe nie jest zagrożone i czy WPR na lata 2023–2027 jest szansą dla rozwoju branży rozmawiałam z dr Jerzym Plewą, Wiceministrem Rolnictwa w latach 1997–2004 i Dyrektorem Generalnym w KE do 2020 r.

W ramach WPR realizowana będzie strategia Europejskiego Zielonego Ładu. Dlaczego wdrożenie założeń tej strategii jest tak istotne dla branży rolniczej?

Jerzy Plewa (J.P.): Zielony Ład to podejście holistyczne, szerokie, obejmujące wszystkie sektory gospodarki i dziedziny życia w Europie, w swoich założeniach prowadzić ma do uzyskania neutralności klimatycznej do 2050 r. Nie można tego osiągnąć bez zmian wprowadzanych w rolnictwie europejskim. Rolnictwo i leśnictwo to dwa sektory, które mogą zredukować emisję CO2. Strategia Europejskiego Zielonego Ładu powstała w oparciu o badania, ekspertyzy dotyczące zmian klimatycznych powodujących drastyczne skutki dla środowiska, jego bioróżnorodności. Skala tych zmian w ciągu ostatnich 50 lat bardzo się nasiliła. Zmiany klimatu powodują anomalie pogodowe, deficyty wody i susze,  a w innych regionach powodzie. Według ostatnich badań 57% powierzchni Europy zagrożonych  jest suszą –  obserwujemy to również w Polsce. Strategia Europejskiego Zielonego Ładu i towarzyszące jej „Od pola do stołu” i „Na rzecz bioróżnorodności” zmierzają  we właściwym kierunku, po to żeby ratować planetę dla przyszłych pokoleń i po to aby w sposób zrównoważony umożliwić produkcję żywności. Strategie te są zobowiązaniami politycznymi, dlatego aby wprowadzić je w życie potrzebne są ramy prawne i działania, zarówno ze strony polityki rolnej, jak i klimatycznej.

Pojawiło się wiele nowych wydarzeń. I tak, skutkiem pandemii COVID-19 były zaburzenia w łańcuchach dostaw żywności. Agresja Rosji na Ukrainę, wywołała lawinę procesów niekorzystnych dla gospodarki. Wydarzenia te na nowo  wywołały  w naszym kraju dyskusję, czy potrzebny jest Europejski Zielony Ład czy lepiej zatrzymać działania z nim związane. Wypowiadało się na ten temat wielu polityków. Jaka jest Pana opinia?

J.P.: Strategia Europejskiego Zielonego Ładu uwzględnia bezpieczeństwo żywnościowe i nie można wykorzystywać bezpieczeństwa żywnościowego po to, żeby próbować zahamować  jej wdrażanie. Tego procesu nie można już zatrzymać. Zgoda polityczna nastąpiła. Realizacja też już następuje. Myślę, że ci którzy krytykują i próbują stworzyć nadzieję rolnikom, że to można zatrzymać prowadzą bardzo niebezpieczną grę. Wielu polityków i działaczy marnuje czas dyskutując o Zielonym Ładzie, zamiast  o szansach jakie długofalowo on stwarza i sposobach eliminacji zagrożeń związanych z tą strategią.

Warto dyskutować konstruktywnie o działaniach, jakie należy wdrożyć, po to aby nasze rolnictwo było zrównoważone i bardziej odporne na zmiany klimatyczne. Mój pogląd jest jasny: Zielony Ład jest potrzebny i nie zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu. Komisja Europejska bardzo aktywnie współpracuje z państwami członkowskimi i środowiskami rolniczymi, aby wprowadzić mechanizmy elastyczności pozwalające w tej trudniej sytuacji (wynikającej z wojny na Ukrainie), na utrzymanie odpowiedniego poziomu produkcji, gwarantującego bezpieczeństwo żywnościowe krajom UE.

Strategia Europejskiego Zielonego Ładu ma głęboki, długofalowy sens. Ani sytuacja  na Ukrainie, ani pandemia nie powinny wpłynąć na możliwość jej realizacji. Trzeba wykorzystać elementy elastyczności tej strategii, żeby nie nastąpiły zakłócenia rynkowe. Jednym z celów strategii Europejskiego Zielonego Ładu jest przecież właśnie zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego w długom okresie. Ten temat jest pomijany w dyskusjach publicznych w Polsce.

Założenia Europejskiego Zielonego Ładu wdrażane są w całym łańcuchu produkcji żywności. Produkujemy dużo żywności, ale też bardzo wiele marnujemy…

J.P.: Warto zwrócić uwagę na ten element. Działania realizowane w ramach Europejskiego Zielonego Ładu zmierzają do ograniczenia skali marnotrawstwa żywności aż o 50% do 2050 r. Obecnie jest to zjawisko masowe. Marnotrawieniu ulega 1,3 mld ton żywności na świecie, w tym 88 mln ton żywności w UE o wartości 133 mld euro rocznie – to ponad dwa razy więcej niż budżet przeznaczony na rolnictwo w UE. W Polsce marnotrawimy 4,8 mln ton żywności rocznie, co minutę wyrzucamy 6 ton jedzenia. Dane wskazują, że najwięcej żywności marnują konsumenci – aż 60%; rolnictwo i handel po 15%; transport – 7%. Statystyczna polska rodzina, wskutek marnotrawienia żywności traciła średnio 3 tys. zł rocznie, teraz w związku z wysoką inflacją pewnie jeszcze więcej.

Protesty rolników w krajach Europy Zachodniej (Holandia, Niemcy) wynikają w dużej mierze z planowanych zmian w prawodawstwie, w tym ograniczeń w produkcji zwierzęcej. Zmiany te są z kolei efektem wprowadzania w życie założeń Europejskiego Zielonego Ładu. Czy należy obawiać się zaistnienia podobnych sytuacji w naszym kraju?

J.P.: Producenci oczekują stabilnej sytuacji i wszelkie zmiany na początku wywołują dość negatywne reakcje. Tak też działo się przy wprowadzaniu poprzednich reform. Rolnicy w krajach Europy Zachodniej (Holandia, Niemcy) są lepiej doinformowani, wiedzą o zmianach jakie ich czekają. W miejscach, w których prowadzona jest intensywna, konwencjonalna produkcja rolnicza wprowadzanie zmian w postaci silnych redukcji (np. użycia środków ochrony roślin, antybiotyków, nawozów) będzie trudne. I spodziewać można się reakcji w postaci protestów.

Obserwując polskie rolnictwo, mam wrażanie deficytu informacji. Obawy rolników wynikają w dużej mierze z niskiej świadomości, co do założeń strategii Europejskiego Zielonego Ładu. Dokumenty związane z nową WPR są bardzo obszerne, zdobycie informacji nie jest więc takie łatwe. Nowy Plan Strategiczny dla Polski, przyjęty i uzgodniony z KE ma ponad 1200 stron. Jest trudny do analizy. Potrzebna jest debata publiczna, która wskazałaby szanse związane z nową WPR, ale też zwróciłaby uwagę na możliwości zapobiegania zagrożeniom.

Sytuacja wielu gospodarstw, w związku z wprowadzanymi zmianami, może się drastycznie zmienić. Potrzebne będą działania, które zwiększą wykorzystanie alternatywnych metod ochrony roślin; technologie, które ułatwią ograniczenie zużycia nawozów mineralnych. W wielu krajach już trwają prace nad wdrożeniem działań uławiających przejście na nisko-emisyjną gospodarkę, aby realizować zieloną i cyfrową transformację.

Mam nadzieję, że u nas też dojdzie do dialogu z rolnikami i podjęte zostaną działania wykorzystujące szanse, jakie daje wdrażanie założeń strategii Europejskiego Zielonego Ładu.

Jakich zagrożeń obecnie należy się obawiać?

J.P.: W Polsce dużym zagrożeniem jest obecnie wysoka inflacja, a wszyscy mamy świadomość, że dostępność żywności związana jest także z jej ceną. Nie musimy obawiać się, że w Polsce zabraknie żywności. Jednak niepokój budzi  już jej cena i dostępność „ekonomiczna”, szczególnie dla najuboższych obywateli.

Obecnie rolnicy zaniepokojeni są cenami nawozów, środków do produkcji i wzrostem kosztów produkcji. Teoretyzując i zakładając, że założenia Zielonego Ładu byłyby już zrealizowane, to osiągnęlibyśmy już na ten moment dwukrotne obniżenie zużycia środków ochrony roślin, antybiotyków, dwudziestoprocentowe obniżenie zużycia nawozów. Realizacja założeń związanych z energią odnawialną sprawiłaby, że bylibyśmy obecnie niezależni od dostawców nawozów z Rosji i Białorusi; ropy naftowej i gazu z Rosji. Sytuacja byłaby zupełnie inna. Odkładanie realizacji założeń Europejskiego Zielonego Ładu w czasie generuje problemy. Należy wykorzystać elastyczne możliwości wdrażania Zielonego Ładu i bezpiecznie rozwiązać problemy powstałe w polskiej gospodarce między innymi z powodu wojny w Ukrainie. Przestrzegałbym przed oczekiwaniem, że realizacja strategii zostanie zawieszona czy odłożona w czasie.

Kraje UE już wprowadzają zasady Europejskiego Zielonego Ładu, wdrażając działania związane z transformacją cyfrową i energetyczną. Wykorzystują środki z Krajowych Planów  Odbudowy (KPO). Spodziewano się, że także w Polsce wiele podobnych działań zostanie zrealizowanych z tych środków. Fundusze te (24 mld euro dotacji i 14 mld pożyczki) nadal jednak nie są dostępne i nie wiadomo, kiedy zostaną one uruchomione. Polskie władze nie złożyły nawet wniosku o uruchomienie tych środków, gdyż nie spełniają tzw. kamieni milowych dotyczących przestrzegania praworządności. Zamiast wsparcia płacimy kary, które zbliżają się do 2 mld złotych. W tym samym czasie inne kraje członkowskie, z tego samego funduszu uzyskują ogromne profity –  zaliczki, dotacje, nisko oprocentowane pożyczki,  z których czerpią na rozwój rolnictwa i obszarów wiejskich, cyfryzację, zieloną transformację i zwalczanie skutków COVID-19.

Wiele kontrowersji wśród producentów budzi jedno z założeń Europejskiego Zielonego Ładu – ograniczenie zużycia pestycydów o 50% do 2050 r. Polscy rolnicy zużywają znacznie mniej środków ochrony roślin niż rolnicy w krajach Europy Zachodniej. Jak interpretować takie założenie?

J.P.: Założenie to jest dyskutowane. Konieczna jest współpraca z innymi krajami, po to aby zbudować odpowiednią koalicję i opracować rozwiązania adekwatne do sytuacji. W wypadku produkcji roślinnej polscy producenci stosują znacznie mniej środków ochrony roślin niż sadownicy i rolnicy z Holandii, Niemic czy Francji. Jednak w wypadku produkcji zwierzęcej, nasz kraj przoduje w stosowaniu antybiotyków dla zwierząt gospodarskich. Sytuacja jest więc tu odwrotna – rolnicy z zachodu Europy zużywają mniej antybiotyków. Kwestie te muszą być dyskutowane. Potrzebne jest znalezienie kompromisu na poziomie UE. W Polsce słyszalna jest w dużym stopniu antyunijna retoryka, a to nie pomaga w podejmowaniu konstruktywnych decyzji. Pamiętajmy, że Plan Strategiczny WPR złożony przez Polskę i zatwierdzony przez Komisję Europejską ma cele redukcyjne na poziomie kilku,  a nie kilkudziesięciu procent. Nie ma więc zagrożenia dla produkcji rolnej w Polsce.

W jakich obszarach założenia nowej WPR są największą szansą dla polskiego rolnictwa i ogrodnictwa?

J.P.: Polityka rolna UE ma na celu osiągnięcie celów  ekonomicznych, środowiskowych
 i klimatycznych oraz socjalnych (społecznych). Dzięki Krajowym Planom Strategicznym więcej kompetencji w kształtowaniu polityki rolnej otrzymały państwa członkowskie UE. 
W Planie Strategicznym dla Polski przewidziano osiągnięcie znacznie niższych wskaźników w porównaniu z celami strategii „Od pola do stołu”. Dotyczą one np. rolnictwa ekologicznego i zakładają, że do 2027 r. areał upraw ekologicznych ma wzrosnąć w naszym kraju o 4,5% (obecna średnia unijna przekracza 8%, a cel strategii to minimum 25%). Elastyczność w podejściu KE, która zatwierdziła polski Plan WPR jest więc bardzo duża.

Musimy rozróżnić cele strategii zdefiniowane na poziomie unijnym od ram Planu Strategicznego definiowanego na poziomie krajowym. Najważniejszym dążeniem w obu wypadkach jest ograniczenie negatywnego wpływu na środowisko naturalne i klimat. Po raz pierwszy w historii WPR, w ramach I filaru znalazły się ekoschematy. Działania te wymagają takiego samego podejścia, jak te rolno-środowiskowe, które dotychczas realizowane były w II filarze.

Szans dla rozwoju polskiego rolnictwa byłoby znacznie więcej, gdybyśmy racjonalnie wykorzystali dostępne środki. Mam wiele krytycznych uwag do Planu Strategicznego, przede wszystkim do jego części finansowej i przesunięcia środków z rozwoju obszarów wiejskich, z modernizacji do pierwszego filara. Przesunięcie to powoduje bowiem, że środki które były współfinansowane z budżetu krajowego w filarze II, po przesunięciu nie są uzupełniane z budżetu krajowego. Przesuwając 2 mld euro z II filaru (rozwoju obszarów wiejskich), tracimy współfinansowanie i zwiększamy kwotę na ekoschematy – nowe działanie. Mimo, że na ekoschematy przeznaczone zostało 4,3 mld euro, na wiele ważnych działań przewidywane kwoty są bardzo małe. Wprowadzono np. ekoschemat – obszary z roślinami miododajnymi. Rolnik, który wprowadzi do uprawy przynajmniej dwa gatunki z podanej listy roślin miododajnych, nie będzie tego obszaru wykaszał do 31 sierpnia i wypasał na tym areale zwierząt może otrzymać 269 euro/ha. Ale ten ekoschemat przeznaczony jest tylko dla 30 tys. ha w Polsce na łączną kwotę 40 mln euro. Podam jeszcze jeden przykład: prowadzenie integrowanej produkcji roślinnej, które wymaga wprowadzenia certyfikacji. Przewidziano na ten cel dofinansowanie wynoszące 292 euro/ha (dla 29 tys. ha na łączną kwotę 40 mln euro). Biologiczna ochrona roślin z kolei to ekoschemat z którego otrzymać można 89 euro/ha (dla 5 tys. ha, na łączną kwotę 25 mln euro). Kwoty dofinansowania nie są jak widać zbyt duże. Uważam, że podział funduszy powinien być bardziej racjonalny. Bardzo ważnym problemem jest kwestia przesunięcia tych środków, skierowanie ich na obszary, które są „nowe” i nie wiadomo jak będą wykorzystane. Na dobrostan zwierząt np. przewidziano gigantyczną kwotę 1,4 miliarda euro. Rolnicy dobrze przygotowani będą mogli wykorzystać nową szansę pomocy finansowej, natomiast może być wielu takich, którzy sobie z tym nie poradzą. Konieczna jest pomoc producentom rolnym w postaci przekazywania wiedzy i informacji o nowych możliwościach WPR i Planie Strategicznym.

Pojawia się wiele głosów, że wprowadzanie zmian zgodnie z założeniami strategii: „Na rzecz bioróżnorodności” i „Od pola do stołu” zachwieje produkcją rolną i dochodami rolników. Czy uważa Pan, że może ziścić się czarny scenariusz, zakładający że zamiast produkować żywność będziemy zmuszeni ją importować?

J.P.: Nie spodziewam się, aby z powodu wdrażanych strategii, składających się także na Krajowy Plan Strategiczny, doszło do zachwiania produkcji, a nawet do jej zmniejszenia. Takie zmniejszenie wynikało z analiz, które przyjmowały, że założenia strategii europejskich zostaną w 100% zrealizowane. Krajowy Plan Strategiczny zakłada bardzo niskie cele redukcyjne w porównaniu do strategii „Od pola do stołu”, a mimo to został zatwierdzony. KE, przywódcy UE są w pełni świadomi, że bezpieczeństwo żywnościowe jest równie ważne jak bezpieczeństwo militarne i energetyczne. To jest cały czas dyskutowane na poziomie UE. Powstał europejski mechanizm gotowości i reagowania na kryzysy związane z bezpieczeństwem żywnościowym, który koordynuje procesy związane z zapewnieniem bezpieczeństwa żywnościowego na poziomie unijnym, szczególnie w sytuacji zaburzeń łańcuchów żywnościowych.

Agresja Rosji na Ukrainę i działania na poziomie krajowym mogą zagrozić bezpieczeństwu żywnościowemu. Podam dla przykładu sytuacje z ostatnich miesięcy: czasowe wstrzymanie produkcji nawozów i zagrożenie brakiem suchego lodu w przemyśle spożywczym. Wydarzenia takie mogłyby zagrozić funkcjonowaniu niektórych sektorów (mleczarskiego, mięsnego). Zagrożenia te istnieją nadal. Niebezpieczne mogą być braki w dostawie energii – co dotknąć mogłoby przemysł spożywczy,  a także sadowników. Mam nadzieję, że do takich sytuacji jednak dochodzić nie będzie. Wdrażanie strategii Europejskiego Zielonego Ładu na pewno nie będzie zagrożeniem dla bezpieczeństwa żywnościowego. Przeciwnie, jednym z najważniejszych założeń strategii jest wzmocnienie bezpieczeństwa żywnościowego w długim okresie.

Jak w trudnych dla sektora rolnego czasach zmian namówić młodych ludzi do związania swojego życia z pracą na wsi?

J.P.: Krajowy Plan Strategiczny koncentruje się w dużej mierze na małych gospodarstwach. Główne wsparcie otrzymują gospodarstwa o areale poniżej 30 ha. Z zysków takiego gospodarstwa, w zależności od struktury prowadzonej działalności, trudno uzyskać dochód atrakcyjny dla młodego pokolenia. Tak jak w poprzednich latach, tak teraz są zachęty dla młodych rolników na rozpoczęcie działalności. Natomiast wsparcie ze środków, które mamy byłoby lepiej wykorzystywane, gdyby trafiało do aktywnych rolników. A część tego wsparcia trafia do osób, które na wsi mieszkają, ale nie uprawiają roli i z rolnictwem mają niewiele wspólnego. Polityka rolna powinna być skierowana do aktywnych rolników, aby utrzymać ich konkurencyjność na poziomie unijnym i światowym. Nowe technologie, dobra infrastruktura, internet, cyfryzacja – to działania, które zwiększyłyby motywacje młodych ludzi do pracy na wsi.

Proszę o kilka słów podsumowania i przesłanie dla polskich rolników.

J.P.: Nowa WPR kształtowana jest nie tylko w Brukseli – tam nie można dostrzec wszelkich lokalnych problemów. Dlatego plany strategiczne kształtowane są na poziomie krajowym. Przygotowane powinny zostać w oparciu o bardzo solidne analizy i konsultacje społeczne, a rolnicy powinni mieć wpływ na ich ostateczny kształt. Na etapie, gdy plan jest już zatwierdzony można modyfikować pewnie elementy w celu osiągnięcia celów. Trzeba umożliwić rolnikom zapoznanie się ze szczegółami Planu Strategicznego. Jeszcze raz podkreślę, że zmiany, które wynikają z wdrażania założeń Europejskiego Zielonego Ładu nie zagrażają bezpieczeństwu żywnościowemu. Długofalowo świat zmierza w kierunku ograniczenia zmian klimatycznych. Wprowadzenie rozwiązań prośrodowiskowych i proklimatycznych będzie służyło rolnikom i rolnictwu. Rolnictwo polskie, europejskie i światowe staje się bardziej zrównoważone i ten trend będzie kontynuowany.

Rozmawiała: Joanna Klepacz-Baniak

Czytaj więcej

Sadownictwo dla młodych i wytrwałych

Czy zaangażowanie w profesjonalną produkcję owoców to dobry wybór na rozwój własnej działalności? Ten materiał kierujemy do uczniów i absolwentów kierunków rolniczych