Nie ma jednej odpowiedzi na przyczynę problemu jakim jest spadek plonów upraw w monokulturze. Wynika to z faktu, że monokultura oddziałuje na różnych poziomach, które zależą od gatunków roślin, gleby, warunków mikroklimatu, a nawet odmian. Warto dodać, że wzbogacanie płodozmianu i utrzymanie bioróżnorodności na polu jest promowane w ramach GAEC 7 oraz w ekoschemacie zróżnicowana struktura upraw.
Na początek trzeba przyjrzeć się gatunkom uprawnym „odpornym” na monokulturę. Do najczęściej uprawianych w naszym kraju w monokulturze należy niewątpliwie kukurydza. Jest ona siana często po sobie, ponieważ w takim systemie plonuje dość stabilnie w kolejnych latach. Nie oznacza to jednak, że nie ma spadku plonu. Są podstawowe dwa powody gorszego plonowania kukurydzy w kolejnych latach monokultury:
- nagromadzenie resztek pożniwnych (w uprawie na ziarno);
- jednostronne wyczerpanie składników pokarmowych.
Nie dla kukurydzy w monokulturze
To jednak stan dzisiejszy. W miarę ocieplenia klimatu dwa ww. powody zaczną schodzić na plan dalszy, a większe zagrożenie dla monokultury nabiorą inne. Z niektórymi z nich jeż teraz zaczynają borykać się rolnicy z południowej połowy Polski. Najbardziej daje we znaki stonka kukurydziana. To szkodnik, który jeszcze 20 lat temu występował punktowo w Polsce, a teraz znajdowany jest na całym obszarze. Jednak największe szkody wyrządzają larwy żerujące w glebie na stanowiskach po kukurydzy. Eksperci z IOR – PIB w Poznaniu oceniają, że problemem dotkniętych jest już nawet kilkanaście procent gruntów pod kukurydzą, a jeśli jest ona w monokulturze, jest to ok. połowa z nich.

Drugim problemem narastającym w uprawie kukurydzy w monokulturze jest głownia. Choroba ta w formie guzowatej częściej występuje na polach po kukurydzy niż w zmianowaniu. Jednak obok głowni guzowatej jest jeszcze mniej rozpowszechniona głownia pyląca. Ta choroba jest silnie związana ze stanowiskiem, na którym często jest siana kukurydza. Tam problemy będą coraz poważniejsze.
Monokultura kukurydzy stwarza także zagrożenie chemiczne dla gleby. Mamy z jednej strony jednostronne wyczerpanie składników, które może sprzyjać zakwaszeniu wierzchniej warstwy gleby, ale także stosuje się często ciągle te same herbicydy. Chociaż obecnie stosowane środki chwastobójcze mają szybkie tempo rozkładu (nie jest to np. atrazyna czy symazyna, zalegające w glebie nawet kilkadziesiąt lat), to i tak stosowane co roku mogą kumulować się, ale co gorsza – prowadzić do obniżenia bioróżnorodności mikrobiologicznej gleby.
Soja dobrze znosi siew po sobie, ale wszystko z umiarem
Gatunkiem rosnącym w siłę, który wg ARiMR w ostatnim roku osiągnął w Polsce areał prawie 100 tys. ha jest soja. To także nowy gatunek w naszym klimacie, nie ma zatem wielu wrogów naturalnych (poza gołębiami tuż po siewie). Dlatego soja dobrze znosi monokulturę. Mało tego – jako gatunek nowy oraz ciepłolubny i w wyniku tego w naszych glebach nie ma naturalnego zasobu bakterii brodawkowych. Dlatego jeśli soja siana jest po sobie, to trafia na stanowisko z bakteriami po zeszłym roku i dzięki temu reaguje wyższymi plonami. Eksperci z Austrii i Węgier zalecają siew soi po sobie nawet przez 3–4 lata. To jednak też ma swoje granice.
Z czasem u soi następuje to co w kukurydzy – jednostronne wyczerpnie składników pokarmowych. Soja wbrew powszechnej opinii jest wylęgająca co do nawozów (poza azotem). Dotyczy to fosforu, potasu oraz siarki. Nie bez znaczenia są także makroelementy, w tym bor, żelazo o cynk.
Dodatkowym zagrożeniem dla plonów soi w długotrwałej monokulturze są tzw. bakteriofagi, czyli wirusy niszczące bakterie. Zjawisko to znane jest z innych bobowatych jak z łubinu (wyłubinnienie) czy koniczyny (wykoniczynienie). W latach wilgotnych, jak 2025 r., obserwuje się także duże straty plony soi uprawianej w monokulturze lub po rzepaku i słoneczniku w wyniki rozwoju na roślinach zgnilizny twardzikowej. Na takich stanowiskach ochrona fungicydowa staje się standardem, a w latach mokrych trzeba ją przerodzić nawet dwukrotnie.
Zboża nie znoszą siewu po sobie
Często w naszych warunkach mamy do czynienia z monokulturą zbożową. Jest tak nawet wtedy, gdy przemiennie są różne gatunki, np. po jęczmieniu ozimym przychodzi pszenżyto czy pszenica ozima. Dotyczy to także pól na których po kukurydzy siane jest jakieś zboże kłosowe (zwykle jare). Plony w kolejnych latach takiej monokultury zbożowej spadają lub są po prostu niestabilne i silniej uzależnione od pogody w wyniku kilku przyczyn, jak ww. jednostronne wyczerpnie składników czy nagromadzenie słomy w systemach bezorkowych.
Jednak najwięcej plonu w monokulturze zbożowej zabierają choroby, gównie fuzaryjne. Jest to często utajone ich działanie, np. osłabianie i redukowanie pędów kłosonośnych, większa wrażliwość na mróz, ograniczenie powierzchni asymilacyjnej w wyniku gnicia liści, zwiększenie podatności na inne choroby, jak rdze czy mączniak. W końcu fuzariozy to choroby podstawy źdźbła oraz kłosów, które obniżają MTZ, a zatem plon oraz zanieczyszczają ziarno mykotoksynami.
Nowym zagrożeniem dla uprawy zbóż w monokulturze są wirusy doglebowe przenoszone przez pierwotniaka Polymyxa graminis. Brak przerywnika dwuliściennego prowadzi do namnożenia pietrowianka – wektora wirusów odglebowych. Dodatkowo wektor ten jest po polu rozciągany wraz z glebą na coraz to wiesze obszary.
Okopowe bez monokultury
Do gatunków najsilniej reagujących spadkiem plonu w uprawie po sobie należą burak, ziemniak oraz warzywa okopowe. Wynika to głównie z dwóch przyczyn: ww. zagrożenia przez agrofagi oraz z degradacji gleby intensywną uprawą roli jakiej wymagają tego typu gatunki.
Narastające zagrożenie ze strony sprawców chorób to w buraku chwościk oraz ostatnio ryzyko zawleczenia do Polski syndromu niskiej zawartości cukru (SBR). Dla ziemniaka to nie tylko zaraza, ale także antraknoza, parch srebrzysty oraz bakterioza pierścieniowa.
Okopowe zagrożone są także przez szkodniki. Przykładowo z roku na rok w monokulturze rośnie liczb cyst mątwików oraz nicieni wolno żyjących w glebie. Wzrasta także zagrożenie ziemniaka przez drutowce. W buraku coraz większym problemem są szarek komośnik i skośnik buraczak.
Jak zmianować uprawy?
Aby zapobiegać spadkom plonów konieczny jest zatem powrót do zasad zdrowego płodozmianu. Można z tego skorzystać nie tylko na wyższych plonach, ale jeśli umiejętnie skonstruujemy płodozmian, to odniesiemy korzyści w ramach WPR, a konkretnie ze spełniania normy GAEC 7 oraz z eksochematu zróżnicowana struktura upraw. W zasadach zdrowego płodozmianu zwracamy uwagę na:
- wydłużenie cyklu zmianowania do najlepiej co najmniej 6 lat;
- ograniczenie upraw zbożowych (z kukurydzą) do maksymalnie 50% w strukturze na danym polu w cyklu 4–6 letnim;
- przemienny siew upraw jednoliściennych z dwuliściennymi;
- przemienny siew upraw jarych z ozimymi
- ograniczenie upraw wymagających intensywnej uprawy roli do maksymalnie 25% w zmianowaniu na danym polu;
- stosowanie przerywników wzbogacających bioróżnorodności stanowiska o międzyplony, w skład których wchodzą gatunki z innych rodzin botanicznych, niż uprawiane w plonie głównym;
- stosowanie wsiewek międzyplonowych.
Stosowanie się do powyższych zasad stworzy płodozmian, w którym nie odnotowujemy spadku plonów upraw w kolejnych cyklach/latach na skutek zagęszczenie upraw jednego gatunku/grupy gatunków. Ponadto uprawy takie będą bardziej odporne na spadek plonu w razie klęski, np. suszy a nawet nadmiaru opadów. Na koniec warto dodać, że w ten sposób dywersyfikujemy dochody i gospodarstwo staje się bardziej odporne na zaburzenie ekonomiczne.
Co wynika z normy GAEC 7?
Wchodząca w zakres warunkowości, czyli zestawu zasad warunkujących dostęp do funduszy w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, norma GAEC 7 – norma dobrej kultury rolnej zgodnej z ochroną środowiska – określa wymagania dotyczące zmianowania i dywersyfikacji upraw na gruntach ornych. Wymagania tej normy mają zastosowanie do gospodarstw użytkujących powyżej 10 ha gruntów ornych. Wymagania tej normy można spełnić na dwa sposoby:
- stosując zmianowanie, czyli:
- co najmniej 40% gruntów ornych w danym roku była prowadzona inna uprawa w plonie głównym niż uprawa prowadzona w tym plonie w roku poprzednim;
- na wszystkich gruntach ornych w gospodarstwie, taka sama uprawa w plonie głównym nie była prowadzona dłużej niż 3 lata, przy czym do ustalenia spełnienia tego warunku bierze się pod uwagę uprawę w plonie głównym prowadzoną nie wcześniej niż w 2023 r.
- stosując się do wymagań dywersyfikacji upraw, czyli:
- w gospodarstwach o powierzchni gruntów ornych powyżej 10 ha i nie więcej niż 30 ha – na tych gruntach prowadzi się co najmniej dwie różne uprawy, przy czym uprawa o największej powierzchni nie może zajmować więcej niż 75% gruntów ornych;
- w gospodarstwach o powierzchni gruntów ornych powyżej 30 ha – na tych gruntach prowadzi się co najmniej trzy różne uprawy, przy czym uprawa o największej powierzchni nie może zajmować więcej niż 75% gruntów ornych, a dwie uprawy o największej powierzchni nie mogą łącznie zajmować więcej niż 95% gruntów ornych.
Warto także nadmienić, że normy warunkowości GAEC obowiązują we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej, a ich szczegółowe brzmienie zostało określone w krajowych planach strategicznych.


