Jak sfinansować inwestycję zanim ARiMR wypłaci dotację? Rolnik nie musi mieć całej kwoty w gotówce.
Nabory wniosków o unijne wsparcie inwestycji w rolnictwie ruszyły pełną parą, ale zanim ARiMR wypłaci refundację, rolnik najpierw musi wyłożyć 100% kosztów. – To da się bezpiecznie sfinansować kredytem czy pożyczką leasingową, ale warunek jest jeden: gospodarstwo musi mieć zdolność kredytową – mówi Maciej Piskorski, dyrektor departamentu produktów Food&Agro w BNP Paribas w rozmowie z Bartłomiejem Czekałą.
Najpierw zdolność kredytowa, dopiero potem pieniądze „pod dotację”
Bankowiec podkreśla, że umowa z ARiMR nie wystarczy, by dostać finansowanie.
– Każde gospodarstwo, które bierze kredyt, musi mieć przeprowadzoną ocenę zdolności kredytowej. To wymóg ustawowy. To nie jest tak, że ktoś ma podpisaną umowę z agencją, idzie do pierwszego lepszego banku i mówi: „mam dotację, proszę kredyt” – zaznacza Piskorski.
Dlatego ważna jest ogólna kondycja finansowa gospodarstwa:
– Trzeba być w dobrej sytuacji, nie być „przekredytowanym”, szczególnie w parabankach, bo to potem wychodzi i jest problem. Sytuacja ekonomiczna gospodarstwa musi być dla banku akceptowalna – zaznacza ekspert BNP Paribas.
Kredyt pomostowy: 100% inwestycji, spłata po refundacji
Jak wygląda typowe finansowanie inwestycji z PROW lub KPO?
– Jeżeli inwestycja jest powiązana z funduszami unijnymi, to bank wykłada 100% kosztów. Potem, w ciągu mniej więcej pół roku, gdy przychodzi refundacja z ARiMR, ta część kredytu się „gasi”, a reszta jest rozkładana na 10–15 lat, w zależności od potrzeb rolnika – tłumaczy przedstawiciel BNP Paribas.
Dla takich kredytów banki są skłonne proponować lepsze warunki.
– Mamy dosyć korzystne oprocentowanie, bo wiemy, że te kredyty są zwykle dobrze spłacane – dodaje Piskorski.
Pożyczka leasingowa zamiast leasingu – ważne przy dotacjach
Przy inwestycjach w maszyny i urządzenia częstym rozwiązaniem jest finansowanie leasingowe. Przy dotacjach unijnych trzeba jednak uważać na formę.
– W przypadku maszyn finansowanych z funduszy unijnych mamy do czynienia nie z klasycznym leasingiem, ale z pożyczką leasingową. Dlaczego? Bo pożyczka pozwala przenieść własność na gospodarstwo rolne, a w leasingu właścicielem pozostaje leasingodawca – wyjaśnia.
Zainteresowanie takim finansowaniem rośnie:
– Rynek leasingu rok do roku wzrósł o 32%. To pokazuje, że rolnicy korzystają z tego rozwiązania. Uważam, że pożyczka leasingowa mogłaby być jeszcze popularniejsza – zauważa Maciej Piskorski.
Chcesz kupić ziemię? Skorzystaj z linii Z lub Agromax
Piskorski przyznaje, że rośnie też popyt na kredyty na zakup gruntów, choć ograniczeniem bywa podaż ziemi.
– Jest chęć zakupu, natomiast nie ma za bardzo co kupować. Ale jak trafi się okazja, to trzeba szybko zorganizować pieniądze – mówi.
BNP Paribas i inne banki oferują tu m.in. kredyt preferencyjny linia Z:
– To jedno z lepszych rozwiązań – kredyt dedykowany tylko na zakup ziemi. W tym kwartale całkowite oprocentowanie dla rolnika wynosi 5,8%. Zachęcam, żeby kto ma okazję, szybko poszedł do banku, bo limity są jak zwykle do końca roku – radzi Piskorski.
Alternatywą jest produkt Agromax z dopłatą do odsetek:
– W Agromaxie jest też dopłata do zakupu ziemi. Przy odpowiedniej konstrukcji można przez dwa lata pracować praktycznie na zerowym oprocentowaniu, bo dopłata jest bardzo wysoka – dodaje.
Klucz: przyjść do banku z planem
Zdaniem przedstawiciela BNP Paribas, najważniejszy krok należy do samego rolnika:
– Przyjdźmy do banku, powiedzmy, co chcemy zrobić, a bank zaproponuje najlepsze rozwiązanie. Na tym polega doradztwo i rozmowa między rolnikiem a nami. Są rozwiązania – od kredytów inwestycyjnych, przez pożyczki leasingowe, po linie preferencyjne – które pozwalają sfinansować inwestycję, zanim dotacja trafi na konto podsumowuje Maciej Piskorski.


