Uprawa kukurydzy po sobie to często stosowana praktyka niskonakładowa. Choć można co roku liczyć na dość stabilny dochód, to jednak niesie to pewne zagrożenia. Poza tym ogranicza nam korzystanie z profitów różnych programów unijnych.
Jednak największe problemy jakie stwarza uprawa rok po roku kukurydzy, to zmęczenie gleby oraz ryzyko fitosanitarne. Można je jednak minimalizować. Zacząć trzeba od analizy gleby. To właśnie jednostronne wyczerpanie składników pokarmowych bywa przyczyną niepowodzenia w kolejnych latach monokultury. W kukurydzy na ziarno dotyczy to przede wszystkim fosforu. Natomiast w kukurydzy kiszonkowej problem jest szerszy. Jednostronne wyczerpanie składników dotyczyć może poza fosforem także potasu i magnezu. Ponadto po kukurydzy kiszonkowej, która dała wysoki plon zielonki brakuje też azotu i mikroelementów.
Sprawdź glebę
Z tych powodów analiza na podstawowe składniki i pH to podstawa. Warto także zrobić test próbek gleby, np. metodą Mehlich-3 na mikroelementy. Na szczęście kukurydza to gatunek, który dobrze reaguje na uzupełnienie brakujących składników. Warunkiem jest jednak ich podanie wcześnie, np. fosforu wgłębnie pod korzeń lub pozostałych elementów jeszcze przed siewem. Nawozy bez azotu można stosować także zimą, jeśli na polu nie zalega śnieg, a gleba nie jest zamarznięta.
W uprawie kukurydzy kiszonkowej rok po roku ważne jest także dbanie o materię organiczną. W takim kierunku większość biomasy wyjeżdża z pola. I jeśli wraca ona później w postaci obornika, gnojowicy czy pofermentu, to wspaniale. Jeśli jednak nie, to mamy na polu ujemny bilans materii organicznej, a to prowadzi wprost do degradacji próchnicy.
Jednak dostarczanie resztek w postaci nawozów naturalnych, a także pozostawianie słomy z kukurydzy na ziarno choć wskazane, to jednak stwarza zagrożenie. Jest nim zakwaszenie gleby. Pojawia się ono w wyniku mineralizacji materii organicznej. Zatem pole takie, nawet jeśli w wyniku analizy gleby nie ma potrzeby wapnowania, wymaga wapnowania i powinniśmy podać ok. 500 kg/ha CaO. Może ono być w postaci wapna magnezowego po kukurydzy kiszonkowej, a po ziarnowej wystarcza zwykle wapno z samym wapniem (o ile jest wystarczająco w glebie magnezu). Wapnowanie poparte analizą próbek gleby otwiera nam drogę do skorzystania z ekoschematu „opracowanie i przestrzeganie planu nawożenia – wariant z wapnowaniem” wartego ostatnio 262,56 zł/ha.
Prowadząc uprawę kukurydzy po kukurydzy warto pokusić się o przesuniecie rzędów. Nowoczesne systemy prowadzenia po polu oparte o nawigację satelitarną umożliwiają takie wytaczanie rzędów, że będą one np. co trzy lata w innym miejscu – przesunięte co roku o 25 cm. Dzięki temu gleba jest w kolejnych latach inaczej przerastana korzeniami, a w systemach strip-till mamy uprawione inne pasy. Podobnie nawozy podawane wgłębnie trafiają co roku w inne miejsce.
Zagrożenia fitosanitarne
Największym zagrożeniem dla kukurydzy uprawianej rok po roku, zwłaszcza w południowej Polsce (i ostatnio centralnej) jest stonka kukurydziana. Owad ten, a konkretnie jego larwy, żeruje na korzeniach. Ponieważ samice stonki kukurydzianej złożyły jaja na polu, na którym kukurydza była w ubiegłym roku, to wiosną tam właśnie będą żerować larwy. Objawy tego pojawiają się pod koniec wiosny i na początku lata. Kukurydza słabiej rośnie, a latem zaczyna wylegać. Szczególnie szkody są dotkliwe, jeśli latem wystąpi susza.
Stonkę kukurydzianą (jej larwy) można zwalać chemicznie. Jednak jak pokazują francuskie doświadczenia z zaprawianiem nasion i stosowaniem granulatów w czasie siewu, skuteczność tych metod jest niepełna, a najskuteczniejsze są granulaty. Te jednak i tak chronią zaledwie na poziomie 2/3 pełnej ochrony. Zatem jedyna pewna metoda na plantacjach kukurydzy opanowanych przez stonkę kukurydzianą to przerwa w uprawie tego gatunku.
Innym zagrożeniem fitosanitarnym związanym z uprawa rok po roku jest głownia pyląca (nie mylić z głownią guzowatą). To stosunkowo mało znana jeszcze u nas choroba, ale występować może na polach, na których wysiano materiał siewny kiepsko zaprawiony. Szczególnie dotyczyć to może uprawy ekologicznej czy kukurydzy cukrowej.
Na polu po kukurydzy zagrożeniem mogą być fuzariozy, zwłaszcza podstawy pędu. Poza nimi większa jest tam presja szkodnika – omacnicy prosowianki. Zwalczanie tych agrofagów ma wspólny mianownik – dobre rozdrobnienie resztek pożniwnych – zarówno po kukurydzy kiszonkowej, a zwłaszcza po kukurydzy na ziarno. Rozdrobnienie, np. mulczerem, z jednej strony niszczy zimujące w dolnym odcinku pędu larwy omacnicy, a z drugiej przyspiesza mineralizację, a to sprzyja zmniejszeniu ilości zarodników fuzarioz.
Uwaga na normy GAEC
Uprawiając kukurydzę w monokulturze nie można zapomnieć o ograniczeniach w tym zakresie wynikających z normy warunkowości GAEC 7, wynikającej z zasad Wspólnej Polityki Rolnej. Norma ta dotyczy gospodarstw użytkujących ponad 10 ha gruntów ornych i dotyczy wymagań obejmujących zmianowanie lub dywersyfikacje upraw. Normę te można spełnić na dwa sposoby:
- albo poprzez zmianowanie – czyli prowadzenie upraw na gruntach ornych w taki sposób, aby na powierzchni:
- co najmniej 40% gruntów ornych była prowadzona inna uprawa w plonie głównym niż uprawa prowadzona w tym plonie w roku poprzednim;
- wszystkich gruntów ornych w gospodarstwie, taka sama uprawa w plonie głównym nie była prowadzona dłużej niż 3 lata, przy czym do ustalenia spełnienia tego warunku bierze się pod uwagę uprawę w plonie głównym prowadzoną nie wcześniej niż w 2023 r.
- albo poprzez dywersyfikację upraw – czyli:
- w gospodarstwach o powierzchni gruntów ornych powyżej 10 ha i nie więcej niż 30 ha – na tych gruntach prowadzi się co najmniej dwie różne uprawy, przy czym uprawa o największej powierzchni nie może zajmować więcej niż 75% gruntów ornych;
- w gospodarstwach o powierzchni gruntów ornych powyżej 30 ha – na tych gruntach prowadzi się co najmniej trzy różne uprawy, przy czym uprawa o największej powierzchni nie może zajmować więcej niż 75% gruntów ornych, a dwie uprawy o największej powierzchni nie mogą łącznie zajmować więcej niż 95% gruntów ornych.
Rolnicy, którzy nie zdołają wypełnić wymagań tej normy muszą liczyć się konsekwencjami w postaci zmniejszenia należnych dopłat bezpośrednich.
Tomasz Czubiński


