Nowa ustawa o aktywnym rolniku ma sprawić, by dopłaty bezpośrednie trafiały wyłącznie do tych, którzy faktycznie uprawiają ziemię i z produkcji rolnej żyją. – „Rolnicy z Marszałkowskiej”, czyli właściciele gruntów, którzy nie prowadzą realnej działalności rolniczej, będą mieli problem z utrzymaniem dopłat – mówi w podcaście „Rozmowy o WPR” Grzegorz Ignaczewski, ekspert ds. funduszy unijnych i WPR.
W tym odcinku wyjaśniamy, kogo nowe przepisy obejmą już przy dopłatach za 2026 rok, kto będzie zwolniony z dokumentowania przychodów i kosztów oraz jak zmienią się zasady dzierżawy gruntów.
Aktywny rolnik: o co chodzi w nowej ustawie?
– Od lat stoimy na stanowisku, że pieniądze z WPR, szczególnie w ramach dopłat bezpośrednich, powinny trafiać do tych, którzy faktycznie uprawiają ziemię – podkreśla Grzegorz Ignaczewski. – Problem właścicieli gruntów, którzy często nie wiedzą nawet, gdzie te działki leżą, a pobierają dopłaty, jest po prostu nie fair wobec prawdziwych producentów rolnych – dodaje.
Resort rolnictwa w uzasadnieniu nowej ustawy pisze, że jej celem jest „skuteczniejsze kierunkowanie finansowego wsparcia dla rolników, którzy faktycznie prowadzą działalność rolniczą i dla których działalność ta jest istotnym źródłem przychodów”.
Ignaczewski uważa, że nowa regulacja idzie w dobrą stronę:
– Po wielu latach trzeba przyznać, że ta ustawa jest krokiem w dobrym kierunku. Osoby, które naprawdę produkują, na niej nie stracą. Zawsze ponoszą koszty, mają przychody, więc da się ich aktywność udokumentować.
Co ważne, ekspert nie zgadza się z tezą, że przepisy są „nie do ogarnięcia”:
– Wbrew temu, co się mówi, ta ustawa wcale nie jest skomplikowana. W porównaniu z ekoschematem dobrostan zwierząt to jest wręcz czytanka dla przedszkolaków – ocenia.
Dopłaty bezpośrednie 2026: kto musi dokumentować aktywność?
Kluczową zmianą jest obowiązek wykazania, że rolnik rzeczywiście prowadzi działalność rolniczą. Ma się to odbywać poprzez:
dokumentowanie poniesionych kosztów (np. zakup środków do produkcji),
albo uzyskanych przychodów (np. sprzedaż płodów rolnych).
Chodzi m.in. o:
faktury sprzedaży (w małych gospodarstwach często VAT RR),
faktury zakupu środków do produkcji,
inne dokumenty księgowe i rachunki.
– Katalog dokumentów, które będą dopuszczone, jest dość szeroki – wyjaśnia Ignaczewski. Zwraca uwagę, że do projektu ustawy dołączono projekt rozporządzenia, w którym minister ma określić minimalny poziom przychodów lub kosztów na hektar, uznawany za wystarczający do potwierdzenia statusu aktywnego rolnika. Konkretnych kwot jeszcze nie znamy.
Rok przejściowy dla najmniejszych gospodarstw
Najwięcej kłopotów z dokumentowaniem mogą mieć gospodarstwa najmniejsze, które nie prowadzą VAT ani rozbudowanej rachunkowości.
– Dla takich gospodarstw przewidziano rok na dostosowanie się – zaznacza ekspert. – Ci, którym za kampanię 2025 należała się płatność nie większa niż 1125 euro (ok. 5000 zł), będą musieli spełnić wymóg aktywności dopiero od kampanii 2027.
To oznacza, że dopłaty bezpośrednie za 2026 rok dla tej grupy będą jeszcze przyznawane wg starych zasad, bez obowiązku wykazania przychodów czy kosztów.
Kto z automatu będzie „aktywnym rolnikiem”?
Ustawa przewiduje szeroką listę wyjątków – grup rolników, którzy nie będą musieli składać faktur czy rachunków, bo z definicji zostaną uznani za aktywnych.
– Według szacunków ministerstwa około 570 tys. podmiotów, czyli niemal połowa wnioskujących o dopłaty, będzie uznana za aktywnych rolników z automatu – mówi Ignaczewski.
Ilu rolników naprawdę będzie kontrolowanych w 2026 roku?
Zestawienie szerokiej listy wyjątków z okresem przejściowym dla małych gospodarstw powoduje, że w pierwszym roku obowiązywania ustawy skala realnej weryfikacji będzie ograniczona.
– W 2026 roku agencja będzie musiała zweryfikować tak naprawdę tylko kilkadziesiąt tysięcy gospodarstw – ocenia Ignaczewski. – To ci, którzy delikatnie przekraczają próg 1125 euro, nie łapią się na płatność dla małych gospodarstw, nie mają zwierząt, nie realizują ekoschematów i nie korzystają z innych form wsparcia.
To właśnie w tej grupie możemy spodziewać się:
właścicieli gruntów pobierających dotąd dopłaty „z przyzwyczajenia”,
rolników, którzy do tej pory nie byli zainteresowani formalnym porządkowaniem dzierżaw,
posiadaczy ziemi, którzy faktycznie jej nie użytkują.
Koniec z „rolnikami z Marszałkowskiej”? Co z właścicielami, którzy nie uprawiają ziemi?
W dyskusji wokół ustawy często pojawia się obraz tzw. „rolników z Marszałkowskiej” – właścicieli ziemi, którzy mieszkają w mieście, nie prowadzą gospodarstwa, ale pobierają dopłaty. Czy to oni będą głównym celem nowych przepisów?
– Po części tak, ale w praktyce dotknie to głównie gospodarstw z pogranicza progu 1125 euro, które nie mają innych tytułów do uznania za aktywnych – tłumaczy Ignaczewski.
Jednocześnie ekspert widzi już pierwsze skutki psychologiczne ustawy na wsi:
– W rozmowach z rolnikami widać zmianę podejścia. Mali właściciele, którzy do tej pory mieli ziemię wydzierżawioną „na gębę”, coraz częściej myślą, czy nie uregulować dzierżawy. Zamiast składać wniosek o dopłaty na siebie, chcą wziąć czynsz od dzierżawcy.
To może być koniec patologicznej sytuacji, w której:
rolnik realnie uprawia np. 100 ha,
ale formalnie ma w papierach tylko 50 ha,
przez co traci dostęp do:
pełnego limitu na nawozy naturalne,
ubezpieczeń upraw,
dopłat do paliwa,
kredytów.
– System dotąd wyraźnie krzywdził tych, którzy się chcieli rozwijać – podkreśla Ignaczewski. – Właściciel ma prawo czerpać pożytki z ziemi, ale lepszym narzędziem jest tu czynsz dzierżawny, a nie dopłata bezpośrednia. Dopłaty, zgodnie z przepisami, należą się temu, kto ziemię faktycznie użytkuje.
KSEF, faktury i kontrole: jak to ma działać w praktyce?
Nowe przepisy o aktywnym rolniku zbiegają się w czasie z wejściem Krajowego Systemu e-Faktur (KSEF), co budzi dodatkowe pytania rolników:
czy ARiMR będzie wymagała papierowych faktur,
czy też zajrzy do KSEF i sama sprawdzi dokumenty?
– W KSEF będzie można wygenerować wizualizację faktury i taką formę przedkładać w agencji – tłumaczy Ignaczewski. – Ale to obszar, który na dziś jest jeszcze mocno nietknięty.
Podaje przykład zwrotu akcyzy:
w lutowym naborze rolnicy jeszcze składają tradycyjne, papierowe faktury za paliwo,
ale w sierpniowym naborze większość z nich będzie już dokumentami z KSEF.
– I tu jest ogromne pole do doprecyzowania: jak mają działać wszystkie formy pomocy, w których wymagane są faktury, jeżeli one istnieją tylko elektronicznie? Ustawodawca będzie musiał to dopracować – ocenia ekspert.
Czy prezydent podpisze ustawę o aktywnym rolniku?
Choć Sejm uchwalił ustawę, a Senat raczej nie będzie stawiał poważnych przeszkód, pozostaje niewiadoma: podpis prezydenta.
Ignaczewski zwraca uwagę na kilka elementów:
definicja aktywnego rolnika była dyskutowana od połowy 2025 r.,
powstało kilka projektów i przeprowadzono szerokie konsultacje,
do ministerstwa wpłynęło bardzo wiele uwag, których podsumowanie można znaleźć w RCL,
ostateczny projekt trafił do Sejmu dopiero pod koniec 2025 r. i został uchwalony w ciągu miesiąca.
Wątpliwości pojawiają się po krytycznych wypowiedziach Jana Krzysztofa Ardanowskiego, przewodniczącego Prezydenckiej Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich.
– Minister Ardanowski określił tę ustawę jako, mówiąc kolokwialnie, skok na kasę dla mniejszych gospodarstw. Z tą tezą się nie zgadzam, bo wprowadzono rozwiązania przejściowe, które dają małym gospodarstwom czas na dostosowanie – mówi Ignaczewski. – Ale wiemy, że dziś wiele spraw rozgrywa się bardziej politycznie niż merytorycznie. Różne scenariusze są możliwe.
Co dalej z dopłatami? Ewolucja zamiast rewolucji
W zapowiedzi kolejnego odcinka podcastu Ignaczewski uspokaja rolników:
– Rewolucji w dopłatach nie będzie. Spodziewam się raczej ewolucji, i to w dobrym kierunku, choćby jeśli chodzi o normę GAEC 2 – obszary terenów podmokłych.
Zmieni się podejście na poziomie całej UE:
rolnicy mają być dodatkowo wynagradzani za przestrzeganie niektórych ograniczeń wynikających z norm GAEC,
wprowadzane są nowe, atrakcyjne warianty płatności, m.in. jedna z dopłat do GAEC o wartości 2387 zł/ha.
– W internecie krąży już mnóstwo informacji o tej płatności, ale trzeba uważać na doradców, którzy obiecują, że „każdy ją dostanie”. Tak nie będzie – ostrzega ekspert. – To temat na osobny odcinek, w którym dokładnie omówimy warunki.
Zapraszamy do obejrzenia całego podcastu:


