Temat erozji wraca po każdym większym deszczu, które w ostatnich latach występują częściej, na przemian z dłuższymi okresami bez opadów. Szczególnie uciążliwe są deszcze nawalne wiosenne i letnie, które mogą wymywać glebę, np. na polach rolników, które jeszcze nie zostały obsiane chociażby kukurydzą.
Polskie gleby zagrożone erozją
Jak podaje IUNG, ok. 29% obszaru naszego kraju zagrożone jest erozją wodną, a 21% stanowią użytki rolne. Silną erozją zagrożonych jest 4% użytków, średnią 11%, a słabą 14%.Najbardziej narażone na erozję są użytki rolne w woj. małopolskim – 57% i podkarpackim – 36%. W obu tych województwach występuje 1. stopień pilności przeciwdziałania erozji. Oznacza to regularne działania agrotechniczne, m.in. odpowiednią uprawę gleby czy płodozmiany. Działania te zostały usankcjonowane przez WPR, bo choć wykonywane przez wielu rolników z wielką starannością od lat, teraz stały się obligatoryjne, a regulują je przepisy właśnie wspólnotowej WPR.
Agrotechnika przeciwerozyjna
Mówiąc o erozji wodnej na myśl niemal natychmiast przychodzi nam pagórkowaty teren i woda z niego spływająca po porządnym deszczu. W systemie orkowym działaniem, które sprawdzi się częściowo w przeciwdziałaniu takiego zjawiska jest orka wykonywana w poprzek wzniesienia. To oczywiście działanie przeznaczone na pola znajdujące się w terenie mocniej pofałdowanym, które są szczególnie narażone na spływ wody. Specjaliści oceniają, że taka orka sprawdza się na skłonach do 10%. Skiba powinna być odkładana w górę wzniesienia, czyli w kierunku odwrotnym niż działa erozja.
Poza tym ważne 3 aspekty
Ważniejsze w przeciwdziałaniu erozji wodnej są techniki bezorkowe. One właśnie będą pierwszym z 3 czynników najlepiej przeciwdziałających erozji wodnej.
Nie ulega wątpliwości, że jedynie głębokie spulchnianie gleby bez jej odwracania lepiej zabezpieczy ją, a może inaczej – mniej narazi na erozję wodną. A zatem, jeśli mamy możliwość, nie musimy zawsze orać. Planowaną po burakach pszenicę możemy zasiać bezpośrednio na stanowisku po zbiorze buraków. Warunkiem są odpowiednie warunki, tzn. że buraki nie były kopane w zbyt wilgotnej glebie i nie została ona nadmiernie zagęszczona. Jednak nawet w takim przypadku możemy jedynie zastosować przed siewem gruber pracujący na np. 15 cm, a potem agregat uprawowo–siewny. W oby przypadkach (bez i z uprawą po zbiorze buraka) najlepiej zastosować talerzowy agregat uprawowo–siewny. Stopkowy może się sprawdzić, ale ryzyko zapychania się kultywatora i samego siewnika jest już dość spore i na pewno będzie testować nasze nerwy podczas pracy. Poza tym jakość siewu może nie być zadowalająca, ale tu każdy ma inny próg tolerancji.
Drugą kwestią jest materia organiczna. Tę do gleby możemy wprowadzić na kilka sposobów: w postaci słomy i resztek pożniwnych, w nawozach naturalnych, głównie oborniku i nawozach zielonych – międzyplony. Im ich więcej, tym lepsze działanie przeciwerozyjne. Generalnie erozja będzie mniejsza, im więcej resztek materii organicznej znajdzie się w wierzchniej warstwie gleby.

Dla samej gleby nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo materia organiczna powinna się znajdować w całym profilu glebowym, a to oznacza, że wszelkie resztki wymagają dobrego wymieszania z glebą. Niemniej mulcz ze słomy czy międzyplonu zawsze jest dobrym rozwiązaniem na stanowiska, gdzie spodziewamy się erozji wodnej. Ocenia się, że aby resztki były skuteczne w spowolnieniu erozji wodnej, powinny pokrywać przynajmniej 30–40% powierzchni gleby.
Trzeci aspekt to międzyplony. Zanim je zlikwidujemy, przyoramy czy też pozostawimy jako mulcz, pełnią one ważną rolę w stabilizowaniu gleby. Po pierwsze rośliny utrudniają wodzie spływ, a gleba przerośnięta korzeniami jest mniej podatna na zmywanie przez wodę. Warto zatem siać międzyplony wszędzie tam, gdzie erozja wodna może być problemem. Sprawdzą się zarówno te krótkie, ścierniskowe, ale przede wszystkim ozime. Ważne jednak, by siać je na tyle wcześnie, by zdarzyły wyrosnąć i w ogóle spełnić swoją funkcję.

Międzyplony to jeden z ekoschematów określonych w WPR. Korzystajmy z nich w ramach dobrej praktyki rolniczej, a nie tylko dlatego, że prawo nam to nakazuje.
Może jeszcze wapno
Na koniec można jeszcze wyróżnić wapnowanie jako zabieg może nie bezpośrednio wpływający na zmniejszanie erozji, ale na polepszenie samej kondycji gleby. Wapń jest lepiszczem, który cząstki iłowe i koloidy próchniczne w trwałe gruzełki. Wykonywane regularne wapnowanie sprawia, że wapnia w glebie jest więcej, co przekłada się na większą stabilność profilu glebowego.
Przeciwdziałanie erozji ze wsparciem WPR
Utrzymanie, a nawet poprawa kondycji gleb rolniczych jest także jednym z istotniejszych zadań stawianych przed Wspólną Polityką Rolną. Ustanowione na poziomie wspólnotowym normy dobrej kultury rolnej GAEC, wymagają od rolników ubiegających się o unijne dopłaty bezpośrednie przestrzegania podstawowych dobrych praktyk zapobiegających erozji gleb w ramach GAEC 5 – zarządzanie orką przyczyniające się do zmniejszenia ryzyka degradacji i erozji gleby, w tym uwzględnianie nachylenia terenu oraz GAEC 6 – minimalna pokrywa glebowa w najwrażliwszych okresach.
W ramach tych wymagań na gruntach położonych na stokach o nachyleniu co najmniej 14% nie można uprawiać roślin wymagających utrzymania redlin wzdłuż stoku, nie można ich również utrzymywać w czarnym ugorze w okresie od 1 listopada do 15 lutego. Wymaga się także zapewnienia okrywy ochronnej przynajmniej na 80% użytkowanych gruntów ornych w okresie od zbioru rośliny głównej do 15 października danego roku.
Dla tych, którzy są gotowi zrobić coś więcej dla ochrony swoich gleb przed erozją (i nie tylko), w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej przewidziano wsparcie w ramach ekoschematów – szczególnie w ramach ekoschematu „Rolnictwo węglowe i zarządzanie składnikami odżywczymi”. Ekoschemat ten oferuje dodatkowe płatności wspierające stosowanie międzyplonów ozimych, uproszczenia uprawowe, pozostawianie na polu resztek pożniwnych, a także wapnowanie gleb najbardziej wymagających tego zabiegu.
Tekst i FOTO: Jacek Daleszyński – Topagrar.pl


