baner_formula_2024

Ustawa o AKTYWNYM ROLNIKU a DOPŁATY z WPR

Minister_Gromadzka

Wiceminister Gromadzka: Ustawa o aktywnym rolniku miała uszczelnić dopłaty dla faktycznie produkujących


Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka broni zawetowanej przez prezydenta RP Karola Nawrockiego ustawy o aktywnym rolniku. Podkreśla, że stawką były dopłaty bezpośrednie i unijne pieniądze dla rolników – miały trafiać do faktycznie produkujących gospodarstw, a nie do „nieaktywnych” beneficjentów. Jej zdaniem weto oparto na „populistycznych hasłach” o rzekomym zagrożeniu dla rodzinnych gospodarstw.

„To była ustawa o uczciwym podziale dopłat, nie atak na rodzinne gospodarstwa”

Małgorzata Gromadzka zaznacza, że spór o ustawę o aktywnym rolniku to wprost spór o to, kto ma prawo do dopłat bezpośrednich i innych środków unijnych.

– Głównym celem tej ustawy było oczywiście uszczelnienie płatności bezpośrednich, żeby te środki finansowe, które idą, w istocie trafiały na rolników aktywnych, czyli tych, którzy rzeczywiście wykonują tę pracę w gospodarstwach rolnych. Więc taki był cel – wyjaśnia wiceminister rolnictwa.

Wyraźnie sprzeciwia się interpretacji, że projekt przepisów miał ograniczyć dopłaty dla małych, rodzinnych gospodarstw.

– Naprawdę ta ustawa nie miała na celu absolutnie uderzenia w rodzinne gospodarstwa rolne. To jest przede wszystkim kwestia uczciwości i szczelności, jeżeli chodzi o system – podkreśla.

Przypomina, że krajowe regulacje – w tym definicja aktywnego rolnika – mają bezpośredni wpływ na to, jak rozdzielane są pieniądze dla rolników.

– Jeżeli chodzi o przepisy prawa, które są regulowane na poziomie Polski, to wpływają one również na kształtowanie się tej polityki – dodaje.

„Najpierw uzasadnienie prezydenta, potem hasła”

Wiceminister apeluje, by decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o wecie oceniać na podstawie oficjalnego uzasadnienia, a nie uproszczonych przekazów.

– Trzeba przyjrzeć się uzasadnieniu Pana Prezydenta. Póki co w przestrzeni publicznej pokazały się takie dość, bym powiedziała, populistyczne hasła odnośnie ochrony gospodarstw rodzinnych – mówi.

Zwraca uwagę, że sama ustawa miała charakter ramowy, a szczegóły dotyczące dopłat i kryteriów aktywności rolnika miały zostać doprecyzowane później.

– Powiem szczerze, że ta ustawa ma zapisy ogólne. Natomiast jeżeli chodzi o pozostałe zapisy, tak naprawdę dopiero rozporządzenia będą mogły delegować określone działania, określone zadania – tłumaczy Gromadzka.

Gdzie kierować pieniądze dla rolników za 5–10 lat?

Zdaniem wiceminister, dyskusja o ustawie o aktywnym rolniku powinna być częścią szerszej debaty o przyszłości dopłat i wsparcia dla rolnictwa.

– Trzeba sobie zadać pytanie, jak będzie polskie rolnictwo wyglądało za 5–10 lat i gdzie te środki finansowe chcemy w istocie kierować, żeby odniosło to efekt – wskazuje.

Podkreśla, że unijne środki i dopłaty bezpośrednie mają być narzędziem budowania bezpieczeństwa żywnościowego i realnego wsparcia dla gospodarstw, które naprawdę produkują.

– Żebyśmy mogli zyskać przede wszystkim bezpieczeństwo żywnościowe, ale również konkurencyjność właśnie tych małych gospodarstw rolnych. Bo jeżeli ktoś rzeczywiście produkuje, jeżeli ktoś wprowadza te towary na rynek, to wsparcie powinno go wzmacniać – zaznacza.

Przyznaje jednocześnie, że sama definicja „aktywnego rolnika” budziła obawy, szczególnie w regionach o rozdrobnionej strukturze.

– Ja pochodzę z Lubelszczyzny i małe gospodarstwa rolne, szczególnie rolnicy, również mieli wiele obaw dotyczących też definicji w ogóle aktywnego rolnika – mówi.

„Prawo można poprawiać, ale nie straszyć rolników dopłatami”

Gromadzka podkreśla, że zawetowana ustawa – jak każde prawo – nie musiała być idealna, ale od tego są prace w ministerstwie i w Sejmie, by ją dopracować, zamiast blokować już na starcie przepisy dotyczące dopłat.

– Każde prawo nie zawsze jest doskonałe, ale po to jesteśmy w ministerstwie, po to jesteśmy również posłami, żeby ewentualnie w przyszłości też myśleć o tych poprawkach, o tym, żeby doskonalić to prawo – mówi.

Jej zdaniem kluczowy jest dialog o konkretnych rozwiązaniach, które zdecydują o tym, jakie gospodarstwa zachowają status aktywnego rolnika i prawo do dopłat.

– Uważam, że lepiej jest usiąść przy wspólnym stole i rozmawiać o określonych rozwiązaniach niż, szanowni Państwo, przerzucać się, że tak powiem, populistycznymi hasłami, które mają na celu oczywiście też budzenie takiego poczucia strachu i braku stabilności, jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji – dodaje.

„Populistyczne hasła o dopłatach to czysta polityka”

Wiceminister ostrzega przed wykorzystywaniem tematu dopłat i statusu aktywnego rolnika do bieżącej walki politycznej.

– Jeżeli są to merytoryczne argumenty, to oczywiście, oczywiście, że powinno to być wzięte pod uwagę – zaznacza.

Problem zaczyna się tam, gdzie zamiast merytoryki w grę wchodzi gra na emocjach rolników.

– Jeżeli jest to puszczanie tylko hasłowo pewnych sugestii, no to to już nie jest działanie, tak naprawdę biorąc pod uwagę to, co ma się w rolnictwie zadziać, tylko to jest działanie stricte polityczne – ocenia Małgorzata Gromadzka.

Po wecie prezydenta RP Karola Nawrockiego kluczowe będzie więc, czy rząd i parlament wrócą do rozmów o nowych przepisach, które wprost powiążą status aktywnego rolnika z prawem do dopłat, a jednocześnie rozwieją obawy rodzinnych gospodarstw o przyszłość unijnego wsparcia.

Czytaj więcej