Choć ostatnia zima na większości obszaru kraju obfitowała w opady (niestety, nie zawsze śniegi pojawiły się na czas), to woda zgormadzona na polach może z nich szybko zniknąć do momentu największego zapotrzebowania na nią w okresie wegetacji. Nie tak łatwo jest ją zatrzymać, ale jest to możliwe.
Retencja wodna to nic innego jak zatrzymanie wody. Wyróżnia się różne jej rodzaje, np. retencja niebieska, czyli wszelkiego rodzaju otwarte zbiorniki wodne, retencja szara, czyli budowle zatrzymujące wodę czy retencja zielona, która polega na zatrzymaniu wody w roślinności. Są jeszcze inne sposoby klasyfikacji metod retencji, np. retencja krajobrazowa, w której wykorzystuje się ukształtowanie terenu oraz roślinność. Jest zatem połączeniem retencji niebieskiej z zieloną.
Retencja glebowa
Jednak większość z metod retencji wymaga wysokich nakładów idących w setki tysięcy złotych oraz, co trudniejsze, zaangażowania różnych podmiotów, w tym często konkurujących ze sobą. Można na szczęście w ramach jednego gospodarstwa zatrzymywać wodę metodą retencji glebowej. Polega ona na zatrzymaniu wody w profilu glebowym.
Jak wiadomo gleba składa się z trzech faz: stałej, ciekłej i gazowej. O ile nie zmienimy ilości pierwszej z nich, to są możliwości regulacji faz ciekłej i gazowej. W retencji glebowej zatem chodzi o to, aby przetwory glebowe wypełnione fazą gazową w odpowiednim (wcale nie maksymalnym) stopniu wypełnić fazą ciekłą, czyli wodą z rozpuszczonymi w niej minerałami.
Nie wszystkie gleby są wstanie utrzymać identyczną ilość wody. Ta zdolność zależy głównie od ich składu granulometrycznego oraz zawartości materii organicznej. Na skład granulometryczny nie mamy większego wpływu. Można jednak prowadzić działania w kierunku zwiększania ilości materii organicznej.
Dopłaty za gromadzenie wody
To próchnica jest największym magazynem wody w glebie. Co ciekawe próby gromadzenia materii organicznej są promowane w ramach ekoschematu Rolnictwo węglowe i zarządzanie składnikami odżywczymi – jednego z działań Wspólnej Polityki Rolnej, dostępnego w ramach Planu Strategicznego WPR. Przejawem tego są dodatkowo płatne praktyki, np. uprawa międzyplonów, uproszczone systemy uprawy, a nawet plan nawożenia, w tym plan nawożenia z wapnowaniem. Stosowanie tych praktyk jest premiowane dodatkowymi płatnościami w ramach wsparcia bezpośredniego i jak pokazują dane ARiMR, rolnicy bardzo chętnie wdrażają je w swoich gospodarstwach.
Budowanie zawartości materii organicznej, a w konsekwencji zawartości próchnicy glebowej, to jednak strategia rozłożona na lata, nawet na całe pokolenia gospodarowania glebą. Mimo że czas jest wydłużony, to się opłaca, bo już po zaledwie jednym członie zmianowania (który powinien zawierać 4–5 upraw) od wprowadzenia najprostszej uprawy konserwującej lub uproszczonej, są efekty w postaci większego gromadzenia wody. Jakie jednak są to działania? Do najważniejszych zaliczyć można:
- rezygnacja z uprawy orkowej;
- wprowadzenie systemów uproszczonej uprawy, np. uprawy konserwującej, strip-till, np.-tillage;
- pozostawianie na polu słomy i innych resztek pożniwnych;
- wprowadzenie do uprawy gatunków o dodatnim bilansie materii organicznej – gatunków strączkowych i bobowatych na zielonkę;
- uprawa międzyplonów, w tym szczególnie o licznym składzie gatunkowym z udziałem roślin bobowatych;
- wprowadzenie wsiewek międzyplonowych;
- stosowanie nawozów naturalnych, szczególnie o konsystencji stałej;
- stosowanie dopuszczonych przez prawo produktów odpadowych jako nawozów organicznych;
- regulacja pH do optymalnego dla danej gleby;
- zbilansowane nawożenie mineralne w celu stymulowania procesów humifikacji, a ograniczania mineralizacji;
- zachowanie lub przywracanie zadrzewień śródpolnych, oczek wonnych, stawów, miedz itp.;
- utrzymanie gleby pod okrywą roślinną przez w miarę długi czas w ciągu roku;
- stosowanie produktów zwiększających pojemność wodną gleby, np. maczek bazaltowych czy węgla brunatnego.
Woda do podglebia
W zakresie retencji glebowej jest także gromadzenie wody w warstwie podornej. Ma ona sens na glebach, które w warstwie poniżej 30 cm są średniozwięzłe i zwięzłe. Jest ich w Polsce zdaniem ekspertów aż 3,8 mln. ha. Jednak, aby woda przedostała się do tych warstw podglebia konieczna jest sprawna infiltracja. Tutaj na przeszkodzie stoi zbyt duże zagęszczenie warstwy ornej lub podeszwa płużna pomiędzy warstwą orną, a podglebiem.
Dlatego warunkiem zwiększenia retencji wody w podglebiu jest z jednej strony unikanie powstawania zagęszczeń, a z drugiej likwidacja podeszwy płużnej. Pierwszy cel osiąga się poprzez takie działania jak np.:
- rezygnacja z uprawy płużnej;
- uprawa gleby (ewentualnym pługiem, ale także narzędziami nieodwracającymi gleby) tylko w optymalnych warunkach wilgotnościowych (nigdy, gdy gleba jest mokra);
- unikanie pracy gęsiostopkami o szerokich skrzydełkach w warunkach wilgotnej gleby;
- zmienna głębokość pracy narzędzi w kolejnych zabiegach;
- uprawa gatunków o palowym systemie korzeniowym, w tym wprowadzanie ich do międzyplonów;
- wspomaganie rozwoju dżdżownic poprzez dostarczanie im pokarmu w postaci resztek roślinnych i zielonych nawozów.
Natomiast jeśli mamy już problem z zagęszczeniem w warstwie podeszwy płużnej konieczna jest jej likwidacja. Do tego używa się dwóch metod – biologicznej, czyli wprowadzenie gatunków o palowym, silnie penetrującym korzeniu, jak nap. rzodkiew, lucerna, malwa, koniczyna czerwona. Druga metoda, czyli mechaniczne niszczenie podeszwy płużnej polega na wykonaniu głęboszowania. Badania wykonane w Krakowie wykazały, że głęboszowanie na głębokość 40–50 cm pozwoliło na zwiększenie retencji wodnej o około 50 l/m2.
Unikaj spływu powierzchniowego
Warto jednak nie zapominać o tym, że aby woda wsiąkała w glebę – czy to w wierzchnią warstwę, czy głębiej – nie powinniśmy dopuszczać do jej powierzchniowego spływu. Takie zjawisko, to nie tylko strata wody, ale także erozja. Spływ dotyczy zwłaszcza pół o pofałdowanej powierzchni, które mimo, że żyjemy w kraju nizinnym, dominują w naszym krajobrazie. Metody ograniczenia spływu powierzchniowego to np.:
- utrzymanie pola pod okrywą roślinną przez maksymalnie możliwie długi czas;
- uprawa, pługiem, ale także narzędziami nieodwracającymi roli, w poprzek stoku;
- siew w poprzek stoku, szczególnie gatunków szerokorzędowych;
- zachowanie miedz i zadrzewień śródpolnych, które spowalniają spływ i ograniczają siłę wiatru w ramach pola;
- unikanie na polach zagrożonych spływem uprawy roślin okopowych.
Zdrowe gleby celem UE
Trzeba także podkreślić, że promowanie praktyk służących poprawie stanu gleb w ramach obecnych ekoschematów to nie jedyne działania jakie Unia Europejska podejmuje na rzecz ochrony gleb. Obecne ekoschematy realizowane w ramach Planów Strategicznych dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 realizują po części założenia Strategii UE na rzecz ochrony gleb 2030 roku pod nazwą: „Korzyści ze zdrowych gleb dla ludzi, żywności, przyrody i klimatu” z 2021 roku. Kolejnym krokiem jest także ubiegłoroczna dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2025/2360 w sprawie monitorowania i odporności gleby, której przepisy muszą być transponowane do prawodawstwa krajowego do listopada 2028 roku.
Tomasz Czubiński


