baner_formula_2024

Bobowate w zmianowaniu. Kiedy poprawiają stanowisko, a kiedy dają słabszy efekt?

Groch w plonie głównym w fazie kwitnienia

Bobowate mogą zostawić po sobie dobre stanowisko i wnieść do zmianowania cenny azot, ale tylko wtedy, gdy są dobrze dobrane do gleby i nie trafiają na suszę, niskie pH czy słabe brodawkowanie. To ważne nie tylko dla plonu rośliny następczej, ale też dlatego, że uprawa bobowatych jest objęta wsparciem w ramach WPR.

Jeśli już decydujemy się na uprawę bobowatych, to najważniejsze, aby odpowiednio dobrać gatunek do posiadanych gleb. W polskich warunkach najczęściej występują gleby słabe i tam najlepiej sprawdzą się łubiny czy peluszka, czasem też groch. Na stanowiskach lepszych, o lepszej zasobności w wodę sprawdzą się z kolei soja czy szczególnie bobik, który nawet woli cięższe i wilgotniejsze gleby, chociaż w ostatnich latach z tą wilgocią bywa różnie. Są jednak rejony, gdzie zawsze dobrze zaplonuje, np. Żuławy. W przypadku rodzimych gatunków rejon kraju nie ma aż tak dużego znaczenia, jak dla soi. To gatunek ciepłolubny, więc udaje się przede wszystkim na południu kraju, np. Opolszczyźnie czy Podkarpaciu. Łubiny, gorch czy bobik mają dużo większą tolerancję na niższe temperatury podczas siewu i wschodów, więc można je uprawiać w całym kraju.

Łubiny – gatunki gleb słabszych

Przyjęło się, że łubiny tolerują stanowiska słabsze, wręcz niekiedy wadliwe, jeśli chodzi o pH gleby. Tak w rzeczywistości jest, ale nie oznacza to, że ich agrotechnikę należy traktować po macoszemu. W praktyce często jest tak, że łubiny przypadają na najsłabszych polach, często przesuszonych, na których nie mają szans pokazania potencjału. Kończy się to często mizernym plonowaniem. Z czego to wynika? przede wszystkim z braku wody, ale też trudnym do utrzymania wolnym od chwastów łanie. Łubin, zanim będzie konkurencyjny dla chwastów dorasta do faz, w których nie można go już odchwaszczać chemicznie. Właściwie w przypadku łubinów, oprócz może białego, trudno mówić o konkurencji wobec chwastów, zwłaszcza przy niedoborach wody. Łubin biały ma masywniejsze liście i w dobrych warunkach buduje mocniejsze rośliny niż reszta gatunków łubinów. Warto też dodać, że spośród łubinów to jego nasiona zawierają najwięcej białka, a jednak siejemy go w Polsce najmniej, bo tylko ok. 20 tys. ha (2025 r). Dla porównania wąskolistnego było wtedy 198 tys. ha.

Najwieksza zaleta bobowatych

Gatunki bobowate są postrzegane jako te, które poprawiają nam stanowisko. To stwierdzenie nie tylko w ich przypadku jest nieco uproszczone. Owszem, ich korzenie, choć delikatne są w stanie przerastać w pewnym stopniu bardziej zagęszczoną glebę, ale wadliwej struktury nie poprawią. Ten skrót myślowy oznacza bardziej to, że utrwalą stan rzeczywisty, bez względu na to czy struktura jest dobra, czy zła. Dużo więcej prawdy jest w stwierdzeniu, że zostawiają po sobie dobre stanowisko, jeśli chodzi o zasymilowany azot. Ilość tego składnika jest różna dla poszczególnych gatunków. Poniżej zakresy ilości azotu, którego bobowate są w stanie pobrać z powietrza:

  • groch: typowo: 40–120 kg/ha N, w dobrych warunkach: do ok. 150 kg/ha N,
  • bobik: typowo: 100–250 kg/ha N, w bardzo dobrych warunkach nawet ok. 300 kg/ha N,
  • łubin żółty: typowo: 80–180 kg/ha N,
  • łubin wąskolistny:  typowo: 80–160 kg/ha N,
  • łubin biały: typowo: 100–200 kg/ha N,
  • soja: typowo: 50–200 kg/ha N, często w praktyce: 60–150 kg/ha N
  • wyka: typowo: 70–180 kg/ha N,
  • peluszka: typowo: 50–120 kg/ha N,
  • koniczyna czerwona: typowo: 150–300 kg/ha N,
  • koniczyna biała: typowo: 100–250 kg/ha N,
  • lucerna: typowo: 200–500 kg/ha N.

Nie ma się co jednak oszukiwać, że bobowate pobiorą nam rekordowe ilości azotu, bo przy występujących okresach suszy brodawkowanie jest słabsze. Na pogorszenie pobierania azotu przez bakterie brodawkowe wpływa też:

  • zbyt niskie pH gleby,
  • zaskorupienie gleby,
  • brak bakterii brodawkowych w glebie – jeśli na danym stanowisku nie rosły bobowate,
  • niska zasobność gleby w fosfor, potas i siarkę,
  • susza i niska temperatura gleby,
  • niedobór niektórych mikroelementów, np. molibdenu i boru,
  • nadmiar mikroelementów, np. miedzi,
  • nadmiar azotu w glebie.

Kiedy w płodozmianie?

Bobowate sprawdzają się przed roślinami słabiej korzeniącymi się. Wykorzystajmy ich zaletę, że ich system korzeniowy sięga nawet poniżej metra, więc przynajmniej w teorii poprawia nam to strukturę gleby. Sprawdzają się zatem przed zbożami czy ziemniakami, które możne uprawiać nawet bez orki, w szczególności zboża. Są dobrym przedplonem dla buraków czy kukurydzy. Nie ma zaleceń, żeby uprawiać je przed np. rzepakiem, bo po pierwsze mogą nie zdążyć zejść z pola, a po drugie są również jak rzepak żywicielem zgnilizny twardzikowej.

Bobowate w zmianowaniu najlepiej uprawiać nie częściej niż co 4 lata, a najlepiej 5–6. Chodzi oczywiście o nagromadzenie patogenów, które jeszcze nie są problematyczne w bobowatych, ale jeśli tylko zagęścimy je w płodozmianie, to stają się bardzo widoczne. Wtedy konieczne jest stosowanie fungicydów. Podobnie ze szkodnikami, które występują praktycznie zawsze, np. oprzędziki czy mszyce.

Słabszy efekt bobowatych

O bobowatych nie można powiedzieć, że mają wady, dają raczej słabszy efekt, jeśli chodzi o chociażby asymilację azotu. Zatem w warunkach niedoborów wody, upałów, niskiego pH gleby czy zbyt wysokiej zawartości materii organicznej w glebie gatunki te mogą nie pokazać swojego potencjału.

W przypadku samego brodawkowania – zachodzi ono już od fazy kilku liści, a najintensywniej w fazie od pąkowania do kwitnienie. Jednak aby tak było, rośliny muszą mieć wodę, a w glebie dodatkowo muszą znajdować się odpowiednie dla gatunku bakterie symbiotyczne. Dlatego warto zawsze zaszczepić nasiona przed siewem, nawet jeśli na danym stanowisku regularnie pojawiają się bobowate. Jeśli zmieniamy gatunek w płodozmianie, to potraktujmy go odpowiednią bakterią.

Zalety bobowatych:

  • bobowate mogą polepszać nieco strukturę gleby i wiązać atmosferyczny azot, z którego korzystać będą uprawy następcze,
  • nie trzeba po nich intensywnej agrotechniki, by przygotować pole pod kolejna uprawę,
  • sprawdzą się w płodozmianach zbożowych i pod okopowe.

Wady bobowatych:

  • zawodne w plonowaniu, zwłaszcza w latach suchych – słaba stabilność plonowania
  • sprawdzają się gorzej na glebach o niskim pH,
  • podczas upałów zawiązują mniej strąków,
  • wymagają bacznej uwagi pod kątem szkodników, np. oprzędzików czy mszyc,
  • przy przekropnym lecie mogą wylegać, szczególnie groch, nawet wąskolistny, co utrudnia zbiór, a dodatkowo nasiona mogą się osypywać.

Korzyści także finansowe

Od wielu już lat w ramach Wspólnej Polityki Rolnej funkcjonuje wsparcie związane z produkcją jako element płatności bezpośrednich. Płatności te, w polskim wydaniu, są przyznawane także do uprawy roślin bobowatych, w dwóch wariantach:

  • płatność do roślin strączkowych na nasiona – przysługuje do powierzchni uprawy następujących roślin: bobik; groch siewny, w tym peluszka, z wyłączeniem grochu siewnego cukrowego i grochu siewnego łuskowego; łubin biały; łubin wąskolistny; łubin żółty; soja zwyczajna, jeżeli dokonano zbioru nasion. Stawka tej płatności za 2025 rok wyniosła 879,96 zł/ha,
  • płatność do roślin pastewnych – przysługuje do uprawy następujących roślin: esparceta siewna; koniczyna czerwona; koniczyna biała; koniczyna białoróżowa; koniczyna perska; koniczyna krwistoczerwona; komonica zwyczajna; lędźwian; lucerna siewna; lucerna mieszańcowa; lucerna chmielowa; nostrzyk biały; seradela uprawna; wyka kosmata; wyka siewna – także w formie mieszanek wymienionych gatunków. Stawka tej płatności za 2025 rok wyniosła 430,18 zł/ha.

Wiele wskazuje również na to, że kolejnej perspektywie Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2028-2034 uprawa roślin bobowatych również będzie mogła liczyć na wsparcie w ramach płatności związanych z produkcją.

Czytaj więcej