Biopreparaty mogą rozczarować w uprawach polowych, sadowniczych i warzywniczych, jeśli zabieg wypadnie w złym momencie albo nieodpowiednich warunkach. O ich skuteczności często przesądzają termin, pogoda i sposób stosowania, a nie sam wybór środka. Dlatego jedni widzą efekt, a inni po zastosowaniu preparatu mają więcej pytań niż korzyści.
Na początek warto zauważyć, że stosowanie biopreparatów może polegać dofinansowaniu w ramach eksochematu Biologiczna uprawa, w jednym z dwóch wariantów:
- mikrobiologiczne środki ochrony roślin,
- nawozowe produkty mikrobiologiczne.
Wystarczy tylko zastosować jeden ze środków dopuszczonych do tej grupy (sprawdzić na stronie IUNG – https://nawozy.iung.pl/ – zakładka Wykaz nawozowych produktów mikrobiologicznych) lub na stronie ministerstwa https://www.gov.pl/web/rolnictwo/wyszukiwarka-srodkow-ochrony-roslin zastosowanie (wybrać opcję w filtrach „środek mikrobiologiczny”).
Dodatkowa płatność za realizację ekoschematów wdrażanych w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 obwarowana jest koniecznością spełnienia dodatkowych wymagań. Po pierwsze obowiązkowo musimy posiadać fakturę (lub inny dokument) poświadczający nabycie preparatu mikrobiologicznego, jego nazwę i ilość. Po drugie, środki te musimy zastosować zgodnie z etykietą – tzn. w zalecanym terminie, dawce i oczywiście w uprawie, dla której dany środek jest przeznaczony. Potwierdzeniem prawidłowego zastosowania jest obowiązkowy rejestr zabiegów agrotechnicznych, który musimy złożyć w ARiMR do 15 września. Stawki płatności różnią się w zależności od wybranego wariantu – w 2025 roku za stosowanie mikrobiologicznych środków ochrony roślin Agencja wypłacała 310,88 zł/ha, a za stosowanie nawozowych produktów mikrobiologicznych 87,52 zł/ha.
Dopłata to na pewno korzyść, ale powinny one działać skutecznie. Dlaczego tak się często nie dzieje?
Biopreparaty działają wolniej niż chemia
Często oczekujemy, że po środku biologicznym skuteczność będzie natychmiastowa, jak np. spadające szkodniki po zastosowaniu chemicznego insektycydu. Przyroda działa jednak wolniej. Najpierw mikroorganizm musi się namnożyć do poziomu działania, następnie szkodnik czy patogen musi mieć z nim kontakt, a jeśli to środek nawozowy musi zacząć się proces udostępniania składnika. To wymaga czasu. Poza tym poziom działania nie jest tak spektakularny, jak zastawanie nawozu mineralnego czy chemicznego środka ochrony roślin. Preparaty mikrobiologiczne mają za zadanie wspomagać, a nie działać samoistnie.
Dawka
Podobnie jak z nawozami mineralnymi czy chemią do ochrony roślin skuteczność wynika zastosowanej dawki. Niespełnienie tego warunku to częsta przyczyna ich niskiej skuteczności. Dlatego koniecznie trzeba przestrzegać instrukcji stosowania. Dotyczy to nie tylko dawki samego środka, ale także jeśli są to preparaty stosowane w postaci opryskiwania, dawki cieczy użytkowej.
Termin zabiegu i faza rozwojowa decydują o efekcie
Jeśli biopreparat działa wolniej niż środek chemiczny, to musi on być na polu w momencie przed zapotrzebowaniem na składniki lub na samym początku infekcji czy ataku szkodników. Dlatego niezwykle ważna jest tutaj zalecana przez producenta faza rozwojowa rośliny czy inne kryterium terminu zabiegi. Ponadto niektóre z biopreparatów stosuje się przed siewem czy nawet zaraz po zbiorze przedplonu. Spóźnienie się z zabiegiem równa się brakowi skuteczności.
Wilgoć, temperatura i pH mogą pomóc albo wszystko zatrzymać
Niektóre środki, zwłaszcza zawierające bakterie, lepiej działają, jeśli trafią na idealne warunki na polu. W przypadku bakterii stosowanych na glebę dla większości z nich ważną rolę ogrywa pH zbliżone do obojętnego. Grzyby i większość bakterii wymagają wyższej wilgotności gleby (braku suszy przed i po zabiegu). W zasadzie wszystkie biopreparaty „nie lubią” pełnego słońca i lepiej zabieg nimi wykonywać w dni pochmurne lub w nocy. Środki nalistne muszą trafić na liście, zatem mniejsza jest ich skuteczność, gdy rośliny dopiero kiełkują i nie mają obfitego aparatu fotosyntezy.
Materia jako pokarm
Bakterie oraz grzyby muszą namnożyć się, aby zacząć swoje dobroczynne działanie. Jednak jak wszystkie żywne organizmy niefotosyntezujące wymagają pokarmu – najczęściej wystarcza im węgiel organiczny. Nalistne środki „mają łatwiej”, bo trafiają w miejsce, skąd czerpią cukry oraz inne składniki budulcowe. Doglebowe muszą mieć źródło węgla organicznego, czyli np. resztki pożniwne czy obumierające zielone nawozy, a także nawozy organiczne. Na glebie ubogiej w materię organiczną zadziałają one gorzej, bo nie namnożą się dość licznie.
Warunki stosowania
Wspomniane wyżej nocne zabiegi środkami mikrobiologicznymi to jeden z warunków skutecznego działania. Ważna jest też dawka cieczy – koncentracja w niej mikroorganizmów nie za gęsta, ale też nie nadmiernie rozrzedzona. Istotne jest także przechowywanie środka przed zabiegiem zgodnie z instrukcją. Musimy także pamiętać o właściwym sporządzaniu cieczy oraz czasie w jakim ma być zużyta. Warto też dodać, że mikroorganizmy rozwijają się tym szybciej, im więcej jest ciepła. Zatem większość z nich nie zadziała w chłodzie. Wymagają tez wilgoci, zwłaszcza te, które trafiają do gleby.
Mieszaniny i woda z chlorem
Częścią powyższych warunków stosowania są mieszaniny środków mikrobiologicznych. Warto pamiętać, że preparaty bakteryjne oraz część z grzybowych „nie znosi” wody chlorowanej. Ponadto nie powinniśmy ich mieszać z bakteriobójczą miedzią. Cynk działa toksycznie na niektóre grzyby. Za to większość preparatów bakteryjnych teoretycznie dobrze znosi mieszaniny z fungicydami, ale i tutaj lepiej wczytać się w etykietę, a jeśli to możliwe unikać takich mieszanin. Jednak trzeba zwracać też uwagę na to, czy w składzie biopreparatów nie ma oprócz bakterii dodatkowo grzybów. Jeśli tak jest, to nie powinniśmy ich mieszać w żadnym przypadku z fungicydami.
Cierpliwość
Na koniec warto jeszcze raz przypomnieć, że na efekt preparatu mikrobiologicznego musimy poczekać. Często nie widać ich skuteczności na polu, a dopiero plon pokazuje, że zadziałały. Natomiast środki na glebę, które np. mają za zadanie mineralizować materią organiczną czy uruchamiać niedostępne pokłady składników dają swoje korzystne działanie dopiero po kilku sezonach.
Tomasz Czubiński, Grzegorz Ignaczewski


