baner_formula_2024

Ekspert ocenia WPR 2023–2027 – wywiad z Adamem Paradowskim

Adam_Paradowski

Ekspert o realizacji WPR: Zbyt dużo biurokracji, zbyt mało dobrej komunikacji i wsparcia młodych rolników


Wspólna Polityka Rolna na lata 2023–2027 miała wspierać rolnictwo i ochronę środowisko, ale w praktyce – zdaniem Adama Paradowskiego – zderzyła się z nadmierną biurokracją, rozdrobnieniem środowiska rolniczego i skutkami wojny w Ukrainie. Efekt? Coraz większe frustracje wśród gospodarzy, a część założeń reformy WPR okazała się oderwana od rzeczywistości.

Wspólna Polityka Rolna na lata 2023–2027 od początku budziła emocje, ale – jak ocenia Adam Paradowski, prezes AgroHorti Media – największym problemem okazało się nie tylko samo brzmienie przepisów, lecz także sposób ich wdrażania oraz brak jednego, silnego głosu rolników.

Polska przygotowała swój plan jako jedna z pierwszych w Unii Europejskiej, jednak konsultacje społeczne ujawniły coś, co od lat osłabia pozycję sektora: ogromne rozdrobnienie organizacji rolniczych. Paradowski zwraca uwagę, że przy ponad 200 różnych organizacjach trudno mówić o jednolitym stanowisku, a to osłabia skuteczność rozmów z administracją krajową i unijną.

Ekoschematy zamiast zachęty? Rolnicy nie rozumieli logiki zmian

Jednym z najbardziej krytykowanych elementów nowej WPR stały się ekoschematy. W teorii miały wspierać rozwiązania prośrodowiskowe, ale w praktyce – jak mówi Paradowski – wielu rolników nie kwestionowało samych celów, tylko sposób ich wdrożenia.

– Problemem była przede wszystkim biurokracja. Część wymagań została w Polsce zaostrzona ponad to, czego faktycznie wymagała Bruksela. Jako przykład można podać głośną sprawę geolokalizacji przy ekoschemacie związanym z przeorywaniem obornika w ciągu 12 godzin od jego aplikacji na polu – wyjaśnia ekspert z branży agro i horti.

Wojna, inflacja i ukraińskie zboże wywróciły wszystko

Paradowski podkreśla, że nawet najlepiej zaprojektowany plan nie mógł się obronić po wybuchu pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę. Gwałtowny wzrost cen środków produkcji, destabilizacja rynku i napływ ukraińskiego zboża mocno zmieniły warunki działania gospodarstw.

– W takiej sytuacji dokładanie kolejnych obowiązków i regulacji – zamiast wsparcia – pogłębiało chaos. Szczególnie trudne było to dla gospodarstw, które wcześniej ustabilizowały produkcję i zaczęły rozwijać się w przewidywalnym kierunku – podkreśla prezes AgroHorti Media.

Środki schodzą błyskawicznie, a na młodych rolników pieniędzy może zabraknąć

Ekspert zwraca też uwagę na ogromny popyt na unijne pieniądze. Nabory na rolnictwo 4.0 kończyły się w ciągu jednej lub dwóch dób, co pokazuje skalę oczekiwań wobec programów wsparcia.

– Jednocześnie Bruksela mocno akcentuje potrzebę wspierania młodych rolników i zapewnienia następców w gospodarstwach. Tymczasem już w połowie perspektywy finansowej może zabraknąć środków właśnie na ten cel, co widzimy po ogromnym zainteresowaniu trwającym właśnie naborem na premie dla młodych rolników, który prawdopodobnie jest także ostatnim w tej perspektywie 2023 – 2027 – wyjaśnia Paradowski.

Rolnicy potrzebują wsparcia w lobbingu, nie tylko nowych obowiązków

Zdaniem prezesa AgroHorti Media potrzebne są dziś przede wszystkim silniejsze think tanki i profesjonalne zaplecze eksperckie, które pomogłoby rolnikom skuteczniej reprezentować swoje interesy w Warszawie i Brukseli.

Paradowski zauważa też pozytywną zmianę: coraz więcej młodych ludzi z rolnictwa nie tylko produkuje, ale też analizuje, liczy i zabiera głos w debacie publicznej. To może być szansa na lepsze argumentowanie potrzeb sektora — pod warunkiem, że środowisko przestanie działać w rozproszeniu.

Czytaj więcej