Sadownictwo na karuzeli ekstremów – od przymrozków po wodę, technologie i dopłaty. Branżowa konferencja w Mokoszynie
Przymrozki, gradobicia, susza, brak wody, problemy z ochroną przed ekstremami pogodowymi, ale też wsparcie publiczne, nowe technologie i przyszłość produkcji – tak wyglądała debata w Mokoszynie k. Sandomierza. W Branżowym Centrum Umiejętności spotkali się sadownicy, doradcy, przedstawiciele administracji i branżowych organizacji, by porozmawiać o tym, jak dziś chronić sady i jak przygotować się na kolejne sezony.
Europa pod presją ekstremów
Karol Pajewski z portalu sad24.pl rozpoczął swoje wystąpienie od szerokiego spojrzenia na Europę. Jak mówił, sadownictwo coraz mocniej funkcjonuje w warunkach pogodowej „karuzeli” – z suszy do powodzi, z urodzaju do nieurodzaju, z gradobicia do przymrozków.
Wskazał na Sycylie, południe Hiszpanii, Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, Belgię i Holandię, ale także na Turcję i Ukrainę jako kluczowych graczy, którzy wpływają na sytuację rynkową polskich sadowników. Zwracał uwagę, że te same zjawiska pogodowe przekładają się nie tylko na plony, ale też na handel, eksport i ceny owoców.
„Nie da się prowadzić biznesu w ciągłej niepewności”
Do tej diagnozy mocno odniósł się Piotr Zieliński, sadownik, doradca i przedsiębiorca, który podkreślał, że w branży potrzebne są bardziej precyzyjne narzędzia prognozowania.
– Nie da się tak prowadzić biznesu ani po stronie produkcyjnej, ani doradczej, ani przetwórczej, ani handlowej – mówił.

Jego zdaniem branża musi odejść od myślenia w kategoriach niepewności i „pocztówkowych” informacji. Zieliński wskazywał, że potrzebny jest krajowy system monitoringu i model prognostyczny, który pozwoli wcześniej oceniać ryzyko po przezimowaniu, suszy czy przymrozkach.
Przedstawił też własne doświadczenia z monitoringu w sadach. Pokazał, jak w tym roku przezimowanie, późniejsza susza i przymrozki nakładały się na siebie, generując straty w całym kraju. Zwracał uwagę, że w wielu rejonach były miejsca z zerowymi opadami w kluczowych miesiącach wegetacji, a lokalne zjawiska burzowe nie rozwiązywały problemu suszy.
Jabłka, koncentrat i globalny rynek
Zieliński podkreślał, że Polska jako potentat w produkcji jabłek i koncentratu jabłkowego musi lepiej zarządzać ryzykiem, bo konsekwencje pogodowe wykraczają daleko poza jedną branżę.
Wskazywał, że polskie jabłko przemysłowe, stanowiące znaczną część produkcji, pozostaje zależne od sytuacji w Turcji, Chinach, Brazylii czy Mołdawii. Zmiany u tych producentów przekładają się na dostępność surowca, ceny i decyzje przetwórców w Polsce.
– Musimy nauczyć się wspólnie z zakładami zarządzać ryzykiem – zaznaczał.
Jego zdaniem potrzebne są także prostsze procedury dla urządzeń ochronnych, takich jak wiatraki antyprzymrozkowe czy zraszacze nadkoronowe, a także lepszy dialog z instytucjami odpowiedzialnymi za wodę i infrastrukturę energetyczną.
Wsparcie dla sadowników: pieniądze, ale i procedury
Ważny blok dotyczył także pomocy publicznej. Błażej Szymczak z ARiMR przedstawił szczegóły nadzwyczajnych naborów dla sadowników w latach 2024 i 2025.

Wyjaśniał zasady pomocy dla producentów, którzy ponieśli straty po gradobiciach i przymrozkach. Wspomniał o progach szkód, elektronicznym składaniu wniosków, pomocy z budżetu unijnego i krajowego oraz o współczynnikach korygujących. Zwrócił też uwagę, że liczba wniosków i skala strat sprawiły, iż budżety były szybko wykorzystywane.
Szymczak podkreślał, że ARiMR będzie uczestniczyć również w kolejnych działaniach związanych z oceną strat i obsługą nowych naborów, a w 2026 roku Komisja Europejska ma ponownie uruchamiać środki kryzysowe związane z klimatem.
Prezes Agroekoton: ogrodnictwo potrzebuje technologii
Mirosław Korzeniowski z Agroekotonu zwracał uwagę, że problem ekstremów pogodowych nie dotyczy wyłącznie Polski, ale całej Europy. Jego zdaniem coraz więcej gospodarstw musi inwestować w technologię, jeśli chce utrzymać produkcję.
Podkreślał, że produkcja jagodowa coraz częściej przechodzi z otwartego gruntu do tuneli, bo to ogranicza ryzyko przymrozków, gradu i deszczu nawalnego. Wskazywał też na wiatraki antyprzymrozkowe, agrodrony, systemy wspomagania decyzji, biologizację i agrofotowoltaikę jako narzędzia przyszłości.
– To już nie science fiction, to staje się komercyjnym standardem – mówił.
Korzeniowski akcentował również, że branża potrzebuje nie tylko wsparcia inwestycyjnego, ale także uproszczeń w prawie, zwłaszcza przy budowie urządzeń ochronnych oraz przy korzystaniu z wody. Jego zdaniem trzeba zmienić sposób myślenia: nie tylko o powierzchni gospodarstw, ale o wartości całego rynku i miejscach pracy, które rolnictwo tworzy wokół siebie.
Maciej Kozarzewski: przymrozek to już nie wyjątek
Maciej Kozarzewski, członek grupy producentów owoców Polskiej Jagody, przedstawił perspektywę praktyka z sektora jagodowego. Mówił o tym, że w jego gospodarstwach przez lata przymrozki majowe nie były dużym problemem, ale w ostatnich trzech sezonach sytuacja wyraźnie się pogorszyła.
Zwracał uwagę, że przymrozek może zniszczyć rośliny na różnych etapach rozwoju – od zawiązków po rozchylone pąki – a różne gatunki reagują inaczej. Wyjaśniał też różnicę między przymrozkiem radiacyjnym i adwekcyjnym oraz wskazywał, że w Polsce często występuje ich mieszanka.
Kozarzewski opowiadał o metodach ochrony, które stosuje w gospodarstwie: włókninach, nagrzewnicach, wiatrakach antyprzymrozkowych i zraszaczach nadkoronowych. Podkreślał jednak, że największym problemem nie jest brak technologii, ale brak możliwości ich wdrażania: procedury, pozwolenia, infrastruktura energetyczna i wodna.
– Najgorsza jest kwestia pozwolenia na budowę – mówił, dodając, że mały fundament pod wiatrak bywa traktowany jak budowa domu.
Wskazał też na problemy z wodą i energetyką. Jak mówił, bez stabilnego dostępu do prądu i wody nawet najlepsze systemy ochrony nie zadziałają.
Woda, energia i uproszczenia
Wspólny wniosek z debaty był jeden: sadownictwo potrzebuje nie tylko technologii i pieniędzy, ale też prostszych procedur, lepszej infrastruktury i długofalowej strategii.
Wśród tematów przewijających się w dyskusji znalazły się:
- monitoring przymrozków i suszy,
- fundusze klęskowe i ubezpieczenia,
- dostęp do wody,
- przyłącza energetyczne,
- uproszczenia w budowie urządzeń ochronnych,
- rozwój technologii precyzyjnych,
- strategia dla ogrodnictwa i produkcji jagodowej.
Debata o przyszłości Sandomierska konferencja pokazała, że polskie sadownictwo stoi dziś na styku kilku kryzysów: pogodowego, infrastrukturalnego, administracyjnego i rynkowego. Jednocześnie wybrzmiało też coś pozytywnego – branża ma wiedzę, doświadczenie i narzędzia, by się bronić. Problemem pozostaje skala wdrożenia i tempo zmian.


