Wąskie płodozmiany z dominacją ozimin to bolączka ostatnich lat. Częściowo jest to spowodowane brakiem zwyżki plonów, ale także problemami z patogenami. Dostrzega problem także UE, premiując szersze płodozmiany z większym udziałem roślin jarych. Jednak dopłaty to nie wszystko, pojawia się pytanie, jakie rośliny jare wprowadzić, aby zarobić na ich uprawie?
Zawężenie płodozmianów do roślin ozimych, a w szczególności tylko praktycznie do pszenicy i rzepaku ozimego, odbija się teraz czkawką. Mniej uzasadniony jest także argument opłacalności, ponieważ coraz trudniej zarobić na pszenicy jakościowej, choć ostatnie miesiące pokazały, że jej ceny, podobnie jak i rzepaku, potrafią poszybować w górę. Jednak silna presja chwastów, szkodników i chorób, znalazła swoje odbicie w plonach, które nie rosną tak, jakbyśmy oczekiwali. Tutaj pozostaje duże pole do popisu dla hodowców. Z powodu wycofywania kolejnych s.cz., przy narastającym problemie odporności patogenów, będziemy mieli coraz więcej problemów w przyszłości. Częściową receptą może być uzdrowienie płodozmianu.
Powrót do przeszłości…?
W dużej mierze o tym, jakie rośliny uprawiamy, decyduje rynek. Jednak przy planowaniu płodozmianu trzeba mieć także na uwadze jakość i możliwości stanowiska.
Oczekiwania rynku są istotne, jednak decydującą kwestią przy planowaniu zmianowania są jakość i możliwości stanowiska. Złote zasady planowania płodozmianu to:
- po roślinie zbożowej następuje uprawa niezbożowa,
- po uprawie ozimej powinna następować roślina jara.
Takie zasady obowiązywały kiedyś w rolnictwie i teraz przyszedł czas, aby do nich spróbować powrócić. Kiedyś całą słomę z pola zbierano, a zatem presja chorób przenoszonych przez resztki pożniwne była mniejsza. Słoma była wykorzystywana w produkcji zwierzęcej, a potem w postaci obornika wracała na pola. W oborniku te patogeny ulegały częściowo rozłożeniu.
We współczesnych zmianowaniach przeważają uprawy ozime, ze względu na generowanie większych zysków i mniejszą zawodność w plonowaniu, z dużym udziałem zbóż. Najczęściej płodozmian jest następujący: rzepak ozimy – pszenica ozima – pszenica ozima lub rzepak ozimy, po którym przez 3–4 lata siane są zboża. Skutkiem tego jest m.in. bardzo wąskie okno czasowe między żniwami a nowymi zasiewami. Jednak nie tylko. Pojawia się wiele problemów fitosanitarnych, zwłaszcza jeśli zrezygnowano z orki. Generuje to problemy z większą presją chwastów, chorób czy szkodników. Problem pogłębia często też jednostronne stosowanie tych samych substancji czynnych – zwłaszcza w kontekście zwalczania chwastów. Jeszcze 40 lat temu rolnicy nie znali np. problemu septoriozy liści, nie wspominając o odporności chwastów na herbicydy.
Dobry przedplon zostawia dobre stanowisko
Miarą wartości przedplonu z jednej strony jest jakość stanowiska, jakie po sobie pozostawia, w tym także ilość składników pokarmowych w resztkach pożniwnych, a z drugiej presja patogenów, jaką ze sobą niesie. Roślina przedplonowa wpływa na potencjał plonowania uprawianej rośliny.
Rozpatrując kwestię zmianowania nie można brać pod uwagę tylko samej presji patogenów, ale także kwestię wartości odżywczej – czyli ilości składników pokarmowych, jakie dostarczają poszczególne rośliny, a zatem jaką wartość pozostawiają stanowiska. Pomiędzy poszczególnymi gatunkami są znaczne różnice. Przykładowo kukurydza na kiszonkę pozostawia ok. 15 kg/ha N i ok. 10 kg/ha P2O5. Znacznie większe ilości składników pokarmowych pozostawia rzepak, przy plonie ok. 4,5 t/ha jest to odpowiednio 70 kg/ha N oraz 35 kg/ha P2O5. Jeszcze więcej azotu pozostawiają rośliny strączkowe, bo nawet ok. 100 kg/ha.
Płodozmianem w choroby
Dobrze zaplanowany płodozmian może także rozwiązać wiele problemów, wynikających z chorób płodozmianowych, zwłaszcza jeśli powiążemy to ze staranną uprawą gleby, optymalnym terminem siewu oraz dobrze dobraną odmianą. Klasycznym przykładem jest kiła kapusty. Jeśli pojawi się ona na polu, powinniśmy zmniejszyć do 20% udział rzepaku w płodozmianie, wybierając przy tym odmiany o podwyższonej tolerancji na jej sprawcę, nie siać w międzyplonach rośliny z rodziny kapustowatych (np. gorczycy) oraz konsekwentnie zwalczać chwasty należące do tej rodziny (m.in. tasznik, tobołki, gorczycę polną, rzodkiew świrzepę). Ważne jest także, aby przed siewem rzepaku uregulować odczyn gleby i stosunki wodno-powietrzne, a siew przeprowadzić w optymalnym terminie i w nieco podwyższonej normie siewu.
Problematyczna może okazać się także zgnilizna twardzikowa, znana przede wszystkim plantatorom rzepaku. Jej sprawca może porażać wiele gatunków roślin dwuliściennych, w tym m.in. rośliny strączkowe, ale także ziemniaki, facelię, słonecznik czy warzywa. Przetrwalniki mogą przetrwać w glebie nawet 7–10 lat. Jednym ze sposobów jej ograniczania jest przynajmniej 4-letnia przerwa w uprawie roślin żywicielskich, ale także stosowanie preparatów mikrobiologicznych, rozkładających przetrwalniki grzyba w glebie.
Pszenica po kukurydzy
Cieplejsze jesienie i łagodniejsze zimy spowodowały, że często siejemy pszenicę po kukurydzy ziarnowej. Tutaj znacznym zagrożeniem są grzyby z rodzaju Fusarium, aby ograniczyć ich presję, powinniśmy mulczować ściernisko po kukurydzy, zastosować wapno lub azot sprzyjający mineralizacji resztek pożniwnych, wybierać odmiany pszenicy odporne na fuzariozy, a najlepiej wprowadzić do płodozmianu rośliny dwuliścienne, np. rzepak lub burak.
Przykładowe płodozmiany umożliwiające ograniczenie liczby zabiegów ochrony roślin to np.:
- burak cukrowy – pszenica ozima – (międzyplon) + kukurydza ziarnowa – soja – pszenica ozima;
- rzepak – pszenica – (międzyplon) + kukurydza – jęczmień jary – pszenica ozima;
- rzepak ozimy – pszenica ozima/jęczmień ozimy – międzyplon + groch/bobik/owies – pszenica ozima – jęczmień ozimy.
Zmianowanie na chwasty
W wielu gospodarstwach przez lata sprawdzał się siew pszenicy w monokulturze, praktycznie bez większych negatywnych konsekwencji. Z czasem jednak zaczęły się pojawiać problemy ze zwalczaniem miotły zbożowej czy wyczyńca polnego. Nie pomagały wysokie dawki herbicydów, nawet w połączeniu z różnymi systemami uprawy gleby. Rozwiązanie mogło być tylko jedno: wprowadzić rośliny niezbożowe, np. rzepak. Nie do końca rozwiązało to jednak problem, bo były to zmianowania tylko z roślinami ozimymi. Dlatego najlepiej, aby oprócz nich pojawiły się także uprawy jare. Dzięki temu pozostaje więcej czasu, np. po zbiorze pszenicy jarej na uprawę gleby, umożliwiającą dodatkowo mechaniczną walkę z chwastami. Przykładowe zmianowanie mogłoby wyglądać następująco:
- rzepak ozimy – jęczmień ozimy – pszenica ozima – owies/bobik/groch – pszenica ozima – rzepak;
- rzepak ozimy – jęczmień ozimy – pszenica ozima – kukurydza – pszenica ozima – rzepak ozimy.
W wariancie z kukurydzą można zastosować herbicydy zawierające nikosulfuron, który jest jedną z najmocniejszych substancji chwastobójczych. Pojawia się jednak pytanie, co możemy uprawiać po kukurydzy, gdyż powstaje problem ze zwalczaniem fuzarioz. Rozwiązaniem może być siew po niej owsa lub soi. Płodozmian z soją może być w przyszłości interesujący, jeśli pojawią się odmiany, dające w naszych warunkach klimatycznych stabilne plony na poziomie 3,5 t/ha. Uprawa soi – jak na razie – najmniej zawodna jest w południowych rejonach kraju i tam można zaproponować: kukurydza ziarnowa – soja – pszenica ozima – rzepak – pszenica ozima – kukurydza ziarnowa, a w północnych regionach na żyznych glebach sprawdzi się np. bobik.
Ekoschemat wspiera zróżnicowany płodozmian
Praktyka „Zróżnicowana struktura upraw” dostępna w ramach ekoschematu „Rolnictwo węglowe i zarządzanie składnikami odżywczymi” realizowanego z Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027. Ogromną zaletą tej praktyki jest zasada, że w gospodarstwach spełniających warunki przystąpienia, do płatności za jej realizacje można zadeklarować wszystkie uprawy na gruntach ornych.
Warunkiem skorzystania z tej praktyki jest spełnienie wymagań co do udziału poszczególnych upraw w strukturze zasiewów:
- uprawa, która zajmuje największą powierzchnię gruntów ornych w gospodarstwie, nie przekracza 65%,
- udział najmniejszej uprawy, nie może być mniejszy niż 10% powierzchni wszystkich gruntów ornych w gospodarstwie – w przypadku uprawiania trzech upraw,
- udział pozostałych upraw łącznie, innych niż dwie największe uprawy, nie może być mniejszy niż 10% powierzchni wszystkich gruntów ornych w gospodarstwie – w przypadku uprawiania więcej niż trzech upraw.
- udział upraw mających pozytywny wpływ na bilans glebowej materii organicznej stanowi co najmniej 20% powierzchni gruntów ornych w gospodarstwie, przy czym w przypadku mieszanek bobowatych ze zbożami, zboża nie są dominujące w tych mieszankach.
- udział zbóż nie przekracza 65% powierzchni gruntów ornych w gospodarstwie.
- udział upraw mających ujemny wpływ na bilans glebowej materii organicznej (np. ziemniaki, buraki) nie przekracza 30% powierzchni gruntów ornych w gospodarstwie.
Spełniając powyższe warunki w ubiegłym roku można było liczyć na dodatkowe 233,13 zł/ha wsparcia w ramach ekoschematu.


